Joseph von Eichendorff – poeta niemieckiego romantyzmu, który wciąż inspiruje
Joseph von Eichendorff: między poezją, przygodą a tęsknotą za ojczyzną (1788–1857)
Piewca śląskiego krajobrazu
Wśród poetów niemieckiego romantyzmu Joseph von Eichendorff zajmuje miejsce szczególne – nie tylko ze względu na melodyjność i głębię swojej liryki, ale i z racji silnego zakorzenienia w śląskiej ziemi, z której wyrósł i za którą tęsknił przez całe życie. Nazywano go „poetą lasu”, „pieśniarzem duszy niemieckiej”, ale też – jak najtrafniej ujął to ktoś, kto odwiedzał jego śląskie ślady – „poetą śląskiego lasu”. Eichendorff, urodzony w Łubowicach koło Raciborza, uczynił z krajobrazu dzieciństwa symboliczną przestrzeń duchową, do której powracał w swoich wierszach, pieśniach, opowiadaniach i elegiach, nawet wtedy, gdy jego życie toczyło się daleko poza rodzinnym Śląskiem.
Poeta urodzony w Łubowicach (Lubowitz)
Joseph Freiherr von Eichendorff przyszedł na świat 10 marca 1788 roku w Łubowicach – miejscowości położonej na cichej wyżynie nad Odrą, pośród pól i lasów, nieopodal Raciborza. Ten świat dzieciństwa, przesiąknięty dźwiękami rogów myśliwskich, szumem drzew, cichymi modlitwami i melodiami śpiewanymi przez chłopów, wracał do niego przez całe życie. Po latach wspominał go z nostalgią, w wierszu „Die Heimat” pytając retorycznie: „Denkst du des Schlosses noch auf stiller Höh?” – „Pamiętasz jeszcze zamek na cichej wyżynie?”
Z rodzinnego majątku pozostały jedynie ruiny jednego ze skrzydeł, ale ślady pamięci są wciąż żywe: tablice, pomniki, Centrum Eichendorffa w Łubowicach. Obok ruin zachował się cmentarz z nagrobkiem rodziców poety i tablicą ku jego czci. Nawet zatarte inskrypcje nie są w stanie zniszczyć obecności duchowej tego miejsca w krajobrazie Śląska i w świadomości potomnych.
Pieśń lasu
Liryka Eichendorffa przesiąknięta jest przyrodą – przede wszystkim lasem, który staje się przestrzenią duchowej kontemplacji, ukojenia, ale i tęsknoty. Las nie jest u niego tylko pejzażem – jest bytem żywym, świadkiem ludzkich przeżyć, a zarazem duchowym schronieniem. W słynnej pieśni „Abschied vom Walde” – po polsku: „Pożegnanie lasu” – napisał:
„Abschied vom Walde” (Pożegnanie lasu)
O Täler weit, o Höhen,
O schöner, grüner Wald,
Du meiner Lust und Wehen
Andächt’ger Aufenthalt!
Tłumaczenia tego wiersza w języku polskim podjęli się m.in. ks. Jerzy Szymik,
Tak to brzmi w tłumaczeniu ks. Jerzego Szymika:
O wzgórza, o doliny!
Zielony, boski las,
Jak krople krwi – maliny,
W rozstania cierpki czas.
Tam w dali, za tym borem,
Zgiełk świata, pustki huk.
Tu cisza. Wiatr wieczorem
Konarów głaszcze łuk.
Inne tłumaczenia Wiktora Bugla i Stefana Napierskiego, ukazują jego rytmiczne piękno, melodyjność i spokój zaklęty w zielonym sklepieniu lasu. To właśnie ten tekst wybrał Felix Mendelssohn-Bartholdy do swojej znanej pieśni chóralnej.
Również Robert Schumann sięgnął po jego wiersze w cyklu Liederkreis, czyniąc je centralnymi dla niemieckiej liryki wokalnej XIX wieku.
Wędrówka – motyw kluczowy
Eichendorff był poetą wędrówki – zarówno dosłownej, jak i duchowej. Jego życie toczyło się między Śląskiem, Wrocławiem, Halle, Heidelbergą, Gdańskiem, Królewcem, Berlinem i wreszcie Nysą, gdzie zmarł 26 listopada 1857 roku. Wciąż był „na obczyźnie”, jak zatytułował dwa swoje wiersze. Motyw Heimweh – nostalgii za ojczyzną i dzieciństwem. Wiersz dedykowany zmarłemu starszemu bratu Pamiętasz jeszcze zamek na cichej wyżynie?). To pierwszy wers z wiersza „Die Heimat” (Ojczyzna), dedykowany bratu, przedstawiający impresje łubowickiego dzieciństwa..
Pamiętasz jeszcze zamek na cichej wyżynie
Róg tam rozbrzmiewa nocą, jakby ciebie wołał,
W dole się pasą łanie,
Upojnie szumi las przepastny dokoła –
O cicho, nie budź go, bo w jego mrokach
Śpią jakieś bóle nienazwane
(tłum. Andrzej Lam)
Religijność i język duszy
Joseph von Eichendorff był głęboko religijny. Jego katolicyzm – na tle protestanckiej większości elit pruskich – był powodem marginalizacji w życiu urzędniczym, w którym pracował przez większą część życia. Był człowiekiem pokornym, pogodnym, zatopionym w modlitwie i kontemplacji. Religijna refleksja przenika wiele jego wierszy, takich jak wzruszająca elegia „Auf meines Kindes Tod” – poświęcona zmarłej córce – czy późny wiersz „Im Abendrot” (Zorza wieczorna), wykorzystany przez Ryszarda Straussa w jednej z Czterech ostatnich pieśni.
O weiter, stiller Friede!
So tief im Abendrot.
Wie sind wir wandermüde –
Ist dies etwa der Tod?
Tłumaczenie wiersza „Im Abendrot” („Zorza wieczorna”) autorstwa Josepha von Eichendorffa, dokonane przez Andrzeja Lama, brzmi:
„Spokoju ty daleki!
Już zorzę kryje cień,
A myśmy tak zmęczeni –
Czyżby to była śmierć?”
Pełne tłumaczenie tego wiersza można znaleźć w zbiorze „Wiosna i miłość. Poezje” Josepha von Eichendorffa w przekładzie Andrzeja Lama. Książka ta została wydana przez Dom Wydawniczy Elipsa w 2004 roku.
To nie tylko wyznanie wiary – to pełne spokoju pogodzenie się ze śmiercią, wyrażone najprostszymi słowami.
Obecność w muzyce i pamięci
Twórczość Eichendorffa, choć zakorzeniona głęboko w XIX wieku, żyje do dziś – przede wszystkim w muzyce. Po jego teksty sięgali Mendelssohn, Schumann, Brahms, Wolf, Strauss. Pieśni do jego słów śpiewają chóry i soliści na całym świecie. Nieprzemijające piękno jego języka sprawia, że przekłady – zwłaszcza Andrzeja Lama, Wiktora Bugli, Jerzego Szymika – pozwalają także polskim czytelnikom wsłuchać się w delikatne tony jego duchowości.
Nie wolno przy tym zapominać, że Eichendorff był poetą Ślązakiem – znał gwarę śląską, śpiewał polskie piosenki ludowe, w szkolnych aktach figurował jako „utrakwista” – dwujęzyczny. Choć jego twórczość wpisała się w kanon literatury niemieckiej, to duch Śląska – tego sprzed podziałów, wspólnego – pozostał z nim do końca.
Dziedzictwo
Dziś, spacerując po Nysie, można odwiedzić grób Eichendorffa na dawnym cmentarzu Jerozolimskim – miejsce ciche, jakby przystanęło na chwilę w czasie. Grób otoczył troską Josef Paul Rock – niemiecki Ślązak, który przez lata walczył o zachowanie pamięci poety. W Łubowicach działa Centrum Eichendorffa, ruiny dawnego pałacu przemawiają z cegieł szeptem romantyzmu. W Raciborzu, Toszku, Wrocławiu – wszędzie tam, gdzie poeta żył i wędrował – powracają jego słowa.
Joseph von Eichendorff – poeta śląskiego lasu – był jednym z tych twórców, którzy poprzez prostotę, rytm, piękno obrazów i głębię wiary potrafili uchwycić to, co najcenniejsze: cichą pieśń duszy.
Pewnie! Poniżej znajdziesz poprawioną wersję z wcześniejszymi, bardziej wyważonymi tytułami rozdziałów, ale z zachowaniem rozwiniętego wątku o relacji Eichendorffa z Goethem:

Joseph von Eichendorff – poeta snu i tęsknoty
Pochodzenie i młodość
Joseph von Eichendorff urodził się 10 marca 1788 roku w pałacu w Łubowicach na Górnym Śląsku. Dorastał w katolickiej rodzinie szlacheckiej, w regionie, gdzie przenikały się języki i kultury – niemiecka, śląska i polska. Wspomnienia z dzieciństwa na łonie natury, wśród rozległych pól, lasów i nadrzecznych pejzaży, stały się trwałym źródłem inspiracji dla jego późniejszej twórczości poetyckiej. Silną więź łączyła go z bratem Wilhelmem, z którym dzielił dziecięce lata i edukację w katolickim gimnazjum we Wrocławiu.
Studia i podróże
Po ukończeniu szkoły Joseph studiował prawo w Halle, Heidelbergu i Wiedniu. W tym czasie odbył kilka ważnych podróży – m.in. do Paryża, Wiednia, a także portowych miast Niemiec – które wzmocniły jego zainteresowanie kulturą europejską i ukształtowały jego literacką wyobraźnię. Szczególne wrażenie wywarło na nim spotkanie z morzem, które często powracało później w jego twórczości jako symbol nieskończoności i tęsknoty.
Pierwsze próby literackie
Eichendorff zadebiutował powieścią Ahnung und Gegenwart („Przeczucie i teraźniejszość”) w 1815 roku. Dzieło, silnie osadzone w estetyce romantycznej i nasycone wątkami religijnymi oraz symbolicznymi, nie spotkało się jednak z zainteresowaniem czytelników ani uznaniem krytyki. Pomimo tego, autor kontynuował twórczość literacką, pozostając w cieniu bardziej znanych przedstawicieli epoki.
Relacje z Goethe – niezrozumienie i drwina
Szczególnie bolesne było dla Eichendorffa chłodne przyjęcie ze strony Johanna Wolfganga von Goethego. Choć Goethe był już wówczas uznanym klasykiem, a jego opinie kształtowały literacki kanon epoki, nigdy nie okazał Eichendorffowi uznania. Wręcz przeciwnie – odnosił się do jego twórczości z lekceważeniem, uważając ją za przejaw nadmiernego sentymentalizmu i estetycznej „mglistości” romantyzmu.
W prywatnych rozmowach miał ponoć drwić z jego utworów jako „pełnych marzycielskiego bełkotu”, a jego sylwetkę traktował jako przykład „ucieczki od rzeczywistości”. Eichendorff nigdy nie został zaproszony do Weimaru, ani nie znalazł się w kręgu artystów, których Goethe wspierał lub promował. To literackie odrzucenie przez największy autorytet epoki stanowiło dla Eichendorffa osobisty zawód – tym bardziej że zawsze cechowała go pokora i głęboka wiara w duchową misję poezji.
Sukces „Z życia Nicponia”
Największym osiągnięciem literackim Eichendorffa była nowela Aus dem Leben eines Taugenichts („Z życia Nicponia”), wydana w 1826 roku. Opowieść o młodym wędrowcu i muzyku, który podąża za głosem serca i przyrody, uosabia esencję niemieckiego romantyzmu: wolność, naiwność, zaufanie do świata i szczęście znalezione poza społecznymi konwencjami. Choć dzieło nie odniosło wielkiego sukcesu od razu, z czasem zyskało status literackiej perełki epoki.
Twórczość poetycka
Liryka Eichendorffa to hołd składany przyrodzie, duchowości i cichej, wewnętrznej kontemplacji. Jego wiersze – proste w formie, ale głębokie w przekazie – opiewają świat lasów, strumieni, wiejskich świątyń i nieba pełnego gwiazd. Często powraca w nich motyw drogi, wieczoru, przemijania, ale i radosnego zaufania Bożej Opatrzności. Eichendorff był poetą, który widział w świecie objawienie sacrum, a w prostocie – najwyższy rodzaj piękna.
Życie prywatne i praca urzędnika
Choć wywodził się z arystokracji, jego życie dalekie było od materialnej stabilizacji. Po studiach i krótkiej służbie wojskowej podjął pracę w pruskiej administracji. Wędrował między miastami i prowincjami, zmieniając urzędy i stanowiska. Jego małżeństwo z Luisą von Larisch było szczęśliwe, lecz skromne – razem wychowali czworo dzieci, często borykając się z finansowymi trudnościami. Choć Joseph był lojalnym urzędnikiem, to w sercu pozostawał poetą – często pisał wieczorami, po zakończeniu obowiązków służbowych.
Dziedzictwo i późne lata
W latach 40. Eichendorff osiedlił się na pewien czas w Nysie, a później w Sedlnicach (Zeblin), które odziedziczył po bracie. Choć podróżował po Niemczech i planował zakup domu w Köthen, nigdy nie znalazł trwałego miejsca na osiedlenie. Jego życie zakończyło się 26 listopada 1857 roku we Wrocławiu. Został pochowany na cmentarzu św. Wawrzyńca.
Poeta odkryty na nowo
Za życia Eichendorff nigdy nie zdobył takiego uznania, na jakie zasługiwał. Jego duchowość, prostota i umiłowanie przyrody nie pasowały do dominujących wówczas klasycznych wzorców i racjonalistycznych tendencji epoki. Dopiero po śmierci zaczęto doceniać jego twórczość – dziś uznaje się go za jednego z najczystszych głosów romantyzmu niemieckiego. Jego poezja, pełna ciszy, snu i tęsknoty, wciąż przemawia do tych, którzy szukają piękna w rzeczach prostych i ponadczasowych.

Do napisania tego artykułu zainspirował mnie blog Bogdan Gancarz na Salon24
Bibliografia wybrana:
- Eichendorff, J. von: Gedichte. Stuttgart: Reclam, wiele wydań.
- Lam, A.: Joseph von Eichendorff. Poezje wybrane. Wrocław 1983.
- Szymik, J.: Wiersze śląskie Josepha von Eichendorffa. Katowice: Księgarnia św. Jacka, 2013.
- Pośpiech, J.: Śląsk Josepha von Eichendorffa. Wyd. Uniwersytetu Opolskiego, 2005.
- Korzeniewicz, M.: Słowa wędrujące. Kraków: Znak, 2002.
- [Blog i relacja podróżnicza z Nysy i Łubowic – dostęp: 2020–2025]
Pałac Lubowice – historia
Historia pałacu w Łubowicach i dzieje majątkowe rodziny von Eichendorff
Początki majątku
- Wieś Łubowice (niem. Lubowitz) była wzmiankowana już w 1376 r. jako „Lbowice”, należąca wówczas do rycerskiego rodu Lubowiców.
- Po 1551 r. właścicielami wsi została rodzina Wranińskich z Wronina, a następnie, po śmierci Wacława Wranińskiego w XVII w., majątek przeszedł w ręce rodu Lichnowskich, którzy władali nim do 1723 r.
- Kolejnymi właścicielami byli Antoni Ferdynand Harasowski na Hulczynie oraz Gusnar na Komornie.
- W 1765 r. Łubowice zostały sprzedane kapitanowi pruskiemu von Klochowi.
Budowa pałacu
- W 1780 r. Karol Wenzel von Kloch rozpoczął budowę pałacyku w stylu późnobarokowo-klasycystycznym, usytuowanego malowniczo na wysokiej skarpie nad Odrą.
- Pałac był piętrowy, z wysokim mansardowym dachem i ryzalitem zwieńczonym trójkątnym tympanonem.
Rodzina von Eichendorff
- W 1784 r. odbyło się w Łubowicach wesele Karoliny von Kloch z Adolfem Teodorem von Eichendorffem, który w 1785 r. kupił od teścia majątki Łubowice i Radoszowa.
- W 1791 r. do majątku dołączył Toszek (sprzedany w 1797 r.) oraz dobra Sławików (obejmujące Grzegorzowice, Dziergowice, Suminę i Górki).
- Adolf von Eichendorff dokończył budowę pałacu i w 1786 r. rozpoczął zakładanie modnego angielskiego parku krajobrazowego, ze stawem, wyspą i ogrodem dolnym.
- W pałacu 10 marca 1788 r. urodził się przyszły poeta – Józef von Eichendorff.
Upadek majątku
- W wyniku wojen i nieumiejętnego gospodarowania, majątek rodziny Eichendorffów zaczął podupadać i uległ zadłużeniu.
- Po śmierci ojca poety w 1818 r. i matki w 1822 r., Łubowice i Radoszowa zostały zlicytowane w 1823 r.
Nowi właściciele
- W 1852 r. dobra łubowickie nabył książę Wiktor I von Hohenlohe-Waldenburg-Schillingfürst z Rud, i pozostały one własnością książąt raciborskich do końca II wojny światowej.
- W 1858 r. pałac został przebudowany w stylu neogotyku angielskiego (styl Tudor).
Dalsze dzieje i zniszczenie
- Już w połowie XIX wieku park był zaniedbywany przez dzierżawców.
- W 1938 r. w jednym ze skrzydeł pałacu urządzono izbę muzealną poświęconą poecie.
- Pałac został częściowo zniszczony w 1945 r. podczas ostrzału artyleryjskiego, a po wojnie uległ dalszej dewastacji pod zarządem PGR.
Nazwy majątków należących do Eichendorffów:
- Łubowice (Lubowitz)
- Radoszowa
- Toszek (przejściowo, sprzedany w 1797 r.)
- Sławików, w tym:
- Grzegorzowice
- Dziergowice
- Sumina
- Górki
Ciekawostki rodzinne
- Pałac w Łubowicach był miejscem dzieciństwa Józefa von Eichendorffa i inspiracją dla wielu jego romantycznych utworów.
- Poeta nie objął rodzinnego majątku ze względu na jego upadek finansowy i zadłużenie; podjął pracę w pruskiej administracji państwowej.
- W 1815 r. ożenił się z Luizą (Aloysją) Anną von Larisch z Pogrzebienia.
- Pałac wielokrotnie odwiedzał z bratem w czasie wakacji.
Opracowane na podstawie publikacji Regionalna Pracownia Krajoznawcza PTTK w Katowicach Edwarda Wieczorka
https://krajoznawca.org/ Zeszyt 15 (XII rok 2001) https://krajoznawca.org/kg15/325-zamki-i-palace-lubowice
Oczywiście! Oto zredagowany artykuł pod tytułem „Pałac Lubowice – od świetności do upadku i ruiny”, który zachowuje faktograficzną treść oryginału, ale ma bardziej literacki, uporządkowany i atrakcyjny styl narracyjny:
Pałac Lubowice – od świetności do upadku i ruiny
W sercu Górnego Śląska, nieopodal Raciborza, wznosiła się niegdyś rezydencja, która zachwycała gości ogrodem pełnym pawich skrzydeł, cichym szemraniem fontann i panoramą na dolinę Odry. Dziś Pałac w Łubowicach jest jedynie wspomnieniem swojej dawnej chwały – zrujnowany, porośnięty dziką roślinnością, skrywa się w cieniu drzew niczym cień historii, która niegdyś rozbrzmiewała tu śmiechem i muzyką.
Początki w cieniu historii
Wieś Łubowice pojawia się w dokumentach już w 1376 roku, jako jedna z parafii wchodzących w skład archiprezbiteratu raciborskiego. Choć nie zachowały się przekazy o dokładnym początku istnienia pałacu, przypuszcza się, że już w średniowieczu istniała tu budowla o charakterze rezydencjonalnym. Z czasem przekształcona w dwór, a następnie w okazały pałac, który już w 1703 roku posiadał własną kaplicę i kapelana.
Czasy Eichendorffów – poezja i astronomia
W 1780 roku posiadłość została gruntownie odnowiona przez Karola Wenzla von Klocha. Kilkanaście lat później w jej progi wkroczyła rodzina von Eichendorff, a wraz z nią – duch romantyzmu. Joseph von Eichendorff, poeta i jeden z najważniejszych twórców niemieckiego romantyzmu, spędził tu dzieciństwo, którego wspomnienia na zawsze związał z łubowickim ogrodem:
„Moje najwcześniejsze wspomnienia toną w wielkim, pięknym ogrodzie. Długie aleje ze ścianami równo przystrzyżonych wysokich drzew rozbiegają się we wszystkich kierunkach, pomiędzy nimi zaś rozpościerają się wielkie rabaty kwiatowe.”
Pałac mieścił wówczas m.in. salę balową, bibliotekę, salon muzyczny oraz jadalnię, w której w parkiecie wkomponowany był herb rodu Eichendorffów – dąb z czterema żołędziami. Do dziś zachowały się resztki angielskiego ogrodu – z ponad 200-metrową aleją grabową, starodrzewiem dębowym i klonowym, a także stawem z wyspą.
Szczególną atrakcją był jednak rzadko spotykany element – obserwatorium astronomiczne z lunetą, zlokalizowane na poddaszu pałacu. Joseph von Eichendorff z pasją wspominał chwile spędzane przy tubusie, obserwując niebo i okoliczne pola.
W pogoni za marzeniami, w cieniu długów
Niestety, ojciec poety – Adolf von Eichendorff – nie potrafił gospodarować rodową fortuną. Uwikłany w spekulacje i tonący w długach, zmuszony był sprzedać majątek, by spłacić wierzycieli. W 1823 roku Łubowice trafiły na licytację. Po kilku zmianach właścicieli, w 1852 roku kupił je książę Wiktor von Ratibor.

W latach 1858–1860 rezydencja przeszła kolejną modernizację – tym razem nadano jej modny wówczas kostium neogotycki. W tej formie pałac utrwalony został na licznych pocztówkach z przełomu XIX i XX wieku. Mimo to, książęta von Ratibor rzadko rezydowali w Łubowicach – ich główną siedzibą były pobliskie Rudy.
Zagłada pałacu i bezpowrotna utrata dziedzictwa
Długa historia Łubowic kończy się dramatycznie po II wojnie światowej. W 1945 roku pałac został zniszczony w wyniku działań wojennych. Ruiny, pozostawione bez opieki, padły ofiarą szabru i dewastacji. Cegły z rozebranych murów wykorzystywano do odbudowy okolicznych domów. Zarośnięta aleja prowadząca do rezydencji zniknęła pod warstwą chwastów i drzew.
Pisarz Horst Bienek, odwiedzający to miejsce w latach powojennych, opisał wstrząsający widok w swoich wspomnieniach:
„To nie jest melancholijny obraz stawania się i przemijania, nie jest to ponadczasowa aura upadku ani malownicza romantyka ruin, lecz brutalne zniszczenie przez człowieka.”
Dziedzictwo, które przemówiło w wierszach
Choć pałac w Łubowicach zniknął z powierzchni ziemi, jego duch przetrwał – w poezji Eichendorffa, w starych planach i pocztówkach, w legendach i pamięci tych, którzy choć raz spacerowali cienistymi alejami ogrodu. Dziś, odwiedzając ruiny, można poczuć echo dawnych dni – tych pełnych marzeń, wzniosłości i rodzinnych dramatów. A także refleksję nad kruchością dziedzictwa, które wymaga pamięci i ochrony.
Zachęcam przeczytania artykułu Romantyzm ze Śląska wciąż inspiruje.
Maria Sztuka przybliża sylwetkę Josepha von Eichendorffa – niemieckiego poetę urodzonego w Łubowicach, którego twórczość zyskała nowe życie w Polsce po 1989 roku. Autorka zachęca do lektury prac prof. Michała Skopa, który od lat bada śląskie wątki w romantyzmie niemieckim i popularyzuje dorobek Eichendorffa. To zaproszenie do odkrycia poety, który łączy historię, literaturę i kulturę pogranicza.
Autor: Marek Mozołowski
