Jan Nepomucen Głowacki – pierwszy malarz nad Morskim Okiem


Jan Nepomucen Głowacki (ur. 1802 w Krakowie, zm. 28 lipca 1847 tamże) – polski malarz epoki romantyzmu.
Tygodnik Ilustrowany 1 sierpnia 1868 rok Tom 2 nr 31 tak wspomina Jana Nepomucena Głowackiego dwadzieścia lat po jego śmierci.
Do rzędu najznakomitszych malarzy polskich należy zmarły przed dwudziestu laty w Krakowie Jan Nepomucen Głowacki. Zwłaszcza malowanie krajobrazów z natury doprowadził on tak wysoko, jak żaden ze współczesnych mu malarzy krajowych. W tym rodzaju śp. Głowacki był rozmiłowany i zwykle lato poświęcał na wycieczki, dla zdejmowania celniejszych widoków, których właściwe piękności i charakter odtwarzał natchnionym, rzec można, pędzlem. Bogate w piękności okolice Krakowa i pobliskie Tatry dostarczały mu obfitego zasobu. Jakoż pozostawił wiele olejnych krajobrazów, zdjętych z natury, tworzących cenną widoków miejscowych galerię.
Z rodziców niezamożnych i nie zajmujących wysokiego towarzyskiego stanowiska, prawdziwym jedynie talentem i pracą zjednał sobie Głowacki w świecie artystycznym imię, zaszczytnie w dziejach sztuki naszej zapisane. Był on synem Błażeja Głowackiego, organmistrza, mieszczanina krakowskiego. Urodził się w Krakowie w roku 1802 i tamże pobierał nauki w liceum św. Anny. Te ukończywszy, gdy się w nim chęć i talent do malarstwa coraz bardziej rozbudzały, przeszedł do akademii sztuk pięknych, gdzie początki rysunków, a następnie malarstwa pobierał od profesorów Brodowskiego i Słachowicza. W roku 1826 wysłany został kosztem rządu do Pragi i do Wiednia, do tamtejszej akademii sztuk pięknych, gdzie przez lat trzy kształcił się na artystę pod przewodnictwem Steinfelda, poświęcając się zdejmowaniu olejno widoków z natury, równocześnie w akwareli i malowaniu i kartonach i kości słoniowej, w czym za wzór obrał obie Endera.
Po powrocie z Wiednia został mianowany nauczycielem rysunków w liceum św. Anny. Oprócz tego udzielał w szkole technicznej nauki malowania krajobrazów. W roku 1835 wysłany powtórnie w podróż za granicę, mianowicie do Rzymu w celu udoskonalenia się w malarstwie i poznania mistrzów szkoły włoskiej. Bawił w Rzymie przez półtora roku. Tam przejął się duchem starożytnego klasycyzmu, który w późniejszych jego utworach, jak np. w obrazie mitologicznej Ledy, tak przepysznie się objawił. W roku 1837 otrzymał Głowacki dyplom na członka Towarzystwa Lekarskiego, połączonego z Uniwersytetem Jagiellońskim, którego prezesem był podówczas rektor uniwersytetu Józef Wincenty Łańcucki, doktor teologii. Przyjęty do poważnego tego grona na posiedzeniu dnia 18 marca 1837 roku, otrzymał także tytuł nadzwyczajnego profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Wnet też pozyskał sławę jako pierwszy ze współczesnych artystów krajowych w malowaniu krajobrazów. Temu rodzajowi poświęcał się głównie z największym zamiłowaniem. Co rok podczas ferii letnich udawał się na wycieczki albo w Tatry, albo też w okolice Krakowa czy znanych też z piękności, do Krzeszowic, Ojcowa, Pieskowej Skały, Alwerni, Tenczyna, w dolinę Prądnika. Tam studiował naturę i zdejmował widoki okolic. Znakomity i właściwy pod tym względem znawca Wincenty Pol powiada o nim, iż nikt tak dobrze jak Głowacki nie pojął dotąd natury miejscowej, jej wód, jej skał, jej nieba, czy to malował chłodne, wspaniałe krajobrazy tatrzańskie, czy słoneczne ziemi krakowskiej widoki.
Nie poprzestał Głowacki na malowaniu krajobrazów, lubo w tym rodzaju celował. Jego Leda wychodząca z kąpieli i Herkules świadczą, jak to już wyżej powiedzieliśmy, o głębokich studiach klasycznych i pojęciu starożytnego stylu. Znawcy chwalą nade wszystko przepyszne oświetlenie Ledy. W innych obrazach charakterystycznych, w studiach i portretach znać pędzel śmiały, dowodzący pewności ręki, i nałożenie barw silne, przypominające szkołę Rubensowską. Robił wiele portretów olejnych i rozmiłował się później w miniaturach; kopiował też obrazy Stroberga i Ammerlinga z taką wiernością, tak dobrze umiejąc odgadnąć ducha i właściwości wzoru, iż trudno było dopatrzyć różnicy pomiędzy oryginałem a kopią.
W jednym ze swych obrazów, przedstawiającym widok Ojcowa, umieścił portret księżnej Sanguszkowej, malowany sposobem miniaturowym w całej postaci, łącząc na jednym płótnie dwa rodzaje malowidła, równie doskonale wykonane. Za naszych czasów zaginął prawie zupełnie ten rodzaj miniaturowych portretów, w którym celowali artyści drugiej połowy zeszłego wieku. Na wystawę warszawską w roku 1845 przesłał Głowacki dwadzieścia obrazów. Oprócz widoków okolic Krakowa i Tatrów, znajdowała się pomiędzy nimi Leda, Św. Paweł, Dziewczyna marząca, Widok jeziora Hallstadt i tym podobne. Obrazy Głowackiego należały do najpiękniejszych na wystawie i znalazły pochlebne ocenienie, a kilka z nich nabyto.
Głowacki pracował bardzo gorliwie, pracował nad siły, toteż przypłacił to zdrowiem i śmiercią w sile męskiego wieku. Popadłszy w ciężkie i długotrwałe cierpienia, które zwolna siły jego wycieńczały, umarł 27 lipca 1847 roku. Ożeniony w roku 1832 z panną Maryą Bankówną, pozostawił dwoje dzieci, syna i córkę. Pozostałe po nim obrazy sprzedano po części przez licytację. Niektóre rodzina dla siebie zostawiła i te są w posiadaniu dzieci jego. Wiele obrazów Głowackiego nabył śp. Zieliński do swego słynnego zbioru w Kielcach. Widoki Ojcowa znajdują się u właściciela tej majętności.
W roku 1836 wydał księgarz krakowski Friedlein „Dwadzieścia cztery widoki malowniczych miasta Krakowa i jego okolic, zdjętych z natury przez Jana Nep. Głowackiego.” Wyszły litografowane w Paryżu u Engelmana przez Jacotteta i Dawida. Rastawiecki w „Dykcyonarzu malarzów polskich” wylicza wszystkie jego obrazy; pominął jednakże kilka portretów, mianowicie Teofila Żebrawskiego, Henryka ks. Lubomirskiego, Władysława ks. Sanguszki, pułkownika Starzyńskiego, dr. Brodowicza i własny portret artysty. Oprócz tego pozostawił Głowacki wiele szkiców, akwarel i miniatur oraz studiów kredą czarną i białą. Dzieła jego są dziś bardzo poszukiwane i przepłacane.
Urodził się w rodzinie organmistrza Błażeja. Uczył się w krakowskim liceum św. Anny. W 1819 zaczął naukę malarstwa w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie pod kierunkiem Józefa Brodowskiego i Józefa Peszki, którą ukończył w 1825. Następnie przez parę miesięcy studiował w Pradze, a od grudnia 1825 na Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu. W 1828 wrócił do Krakowa. Został nauczycielem rysunku i malarstwa w liceum św. Anny, pracując tam z roczną przerwą do śmierci. Jednocześnie nauczał w okresie 1831-1833 i od 1837 jako profesor nadzwyczajny na swej macierzystej uczelni. Od 1834 do 1835 był na stypendium w Rzymie.
Malował głównie krajobrazy, w tym jako pierwszy – tatrzańskie i widoki, rzadziej obrazy religijne i portrety. W twórczości artystycznej wyraźnie ulegał wpływom wiedeńskim, co szczególnie uwidocznione jest w portretach jego autorstwa. Nazywano go ojcem krajobrazu polskiego. Widoki Krakowa jego autorstwa upowszechnione zostały dzięki publikacji przez drukarnię Friedleina albumu pt. 24 widoki Krakowa i jego okolic, zdjętych podług natury przez J.N. Głowackiego (1836)[3].
Jedna z jego sióstr, Tekla, zajmowała się rysunkiem. Synami jego siostry Stefanii byli – prawnik i polityk Wiktor Jaroński, wybitny skrzypek Mieczysław Jaroński oraz wiolonczelista i śpiewak Stanisław Jaroński.

Tatry, z ich surowym urokiem i zapierającymi dech w piersiach krajobrazami, od zawsze były źródłem inspiracji dla artystów. Jan Nepomucen Głowacki, uważany za jednego z pierwszych malarzy polskich Tatr, przeniósł ich piękno na płótno w sposób, który łączył majestatyczność gór z ludzką sentymentalnością. Jego obrazy, takie jak „Dolina Kościeliska w Tatrach”, są nie tylko wizualnymi opowieściami o uroku gór, ale także spojrzeniem w czasy kiedy Tatry były jeszcze niemal nieznane.

Głowacki, urodzony w 1802 roku w Krakowie, kształcił się w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie oraz na Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu. To właśnie wiedeńskie doświadczenie miało istotny wpływ na jego styl, który charakteryzował się delikatnymi barwami i precyzyjnym kadrem. Przyjeżdżając do Zakopanego, Głowacki stał się pionierem w odkrywaniu piękna Tatr dla sztuki polskiej. Jego prace, takie jak „Morskie Oko” czy „Dolina Kościeliska”, pokazują Tatry w biedermeierowskim stylu, łącząc surowość gór z przytulnością pejzaży rodzajowych.

W swoich obrazach Głowacki nie tylko oddawał piękno Tatr, ale także próbował zrozumieć i oddać specyfikę kultury góralskiej. Przyjmując formę XVIII-wiecznego malarstwa alpejskiego, udało mu się „oswoić” Tatry dla mieszczańskiego oka, pokazując je jako przyjazne i dostępne. Dziś jego obrazy są sentymentalnym powrotem do wieku dziewiętnastego, kiedy Tatry były jeszcze nieodkryte, a każdy kontakt z nimi był wyjątkową przygodą.
Prace Głowackiego nie tylko stanowią ważny element historii sztuki polskiej, ale także są źródłem inspiracji dla wszystkich, którzy kochają Tatry. Każdy, kto spogląda na jego obrazy, może odkryć w nich odcisk własnych emocji i doświadczeń, co czyni je niezwykle osobistymi i sentymentalnymi.


Pingback: Władysław Zamoyski – Człowiek, który ocalił Tatry - xc.info.pl