HistoriaLegendy

Starucha z góry Gickelsberg

Legenda z Gór Izerskich spisana przez J. Thuma, nauczyciela (Ober-Wittig). czeski Horni Vitkov)
Publikacja: Jahrbuch des Deutschen Gebirgsvereines für das Jeschken- und Isergebirge
Tom VII Jahrgang 1897. (XIII. Jahrgang der ,,Mittheilungen«.) Reichenberg, 1897. (czeski Liberec)

W pobliżu Oberwittig, (czeski Horní Vítkov) tuż przy granicy saskiej, wznosi się legendarny Gickelsberg, (czeski Vyhledy, polski Guślarz) (na którym w dawnych czasach żyła „Stara z Góry”. Była to dziwaczna, kapryśna kobieta, która swoją osobą niejednokrotnie napawała okolicznych ludzi strachem i przerażeniem, ale także w dniach nędzy i ucisku, które dotykały i nasze rodzime doliny, pojawiała się jako wybawicielka niczym anioł ratunkowy. Dlatego też, choć zniknęła już wraz z ciemnymi lasami sosnowymi i świerkowymi, które niegdyś rosły tam, gdzie teraz rozciągają się urodzajne pola i kwieciste łąki, pamięć o niej żyje do dziś. Tylko w zimne, burzowe noce zimy, przy wesoło szumiącym kołowrotku, siada matka przy kominku i opowiada dzieciom piękną bajkę o dobrej kobiecie, o „Starej z Góry”. Gdy na zewnątrz wiatr północny hula wokół małego, zaśnieżonego domku, a drzwi i wąski komin drżą, a gałęzie zielonych świerków łomoczą o zamrożone szyby, dzieci zdają się słyszeć, jakby to była ona, staruszka, pukająca do drzwi, prosząc o wejście. Ale już nie przyjdzie, odkąd ludzie źle ją traktowali, ona, która niegdyś tak wiele dla nich uczyniła. Jak to się stało, chcę teraz opowiedzieć.

W dawnych czasach, gdy w szerokim kraju czeskim panowała wielka bieda, choroby i głód, stał w lesie samotny domek, w którym mieszkał ubogi tkacz lnu ze swoją małą rodziną. Był to burzowy, ponury wieczór jesienny, a pobliski Gickelsberg, wówczas jeszcze porośnięty gęstym lasem, był owinięty lodowatymi chmurami śnieżnymi. Północny wiatr huczał w koronach drzew, jakby chciał połamać wszystkie potężne, niebo sięgające drzewa i strącić je w dolinę. W niskiej, ubogiej izbie tkacza panowała cisza, tylko kołowrotek żony, stojący blisko pieca, cicho brzęczał swoją jednostajną melodię, gdyż kobieta pilnie obracała cienką nić między swoimi wychudzonymi palcami, podczas gdy przy starym, zbutwiałym stole mężczyzna siedział, z bladą, smutną twarzą opartą na ręku. Gdyby mała lampa na stole świeciła jaśniej, pewnie zauważono by dużą łzę na policzku zamyślonego mężczyzny oraz drżenie jego mięśni twarzy, które zdradzały jego smutek. Również dwóch małych chłopców, siedzących w izbie i łaknąco gryzących twardą skórkę chleba, byli tym razem niezwykle cisi, a tylko czasem wznosili swoje wielkie, niebieskie oczy ku matce, jakby rozumieli także życie pełne bólu i cierpienia. Ta bolesna cisza w izbie tworzyła ogromny kontrast z szalejącą burzą na zewnątrz. W końcu mężczyzna, po tym jak otrzepał łzę z bladego policzka swoją szorstką ręką, podniósł twarz i rzekł: „Żono, mam dość; nie możemy dłużej głodować z naszymi dziećmi. Chcę zaryzykować wszystko, bo potrzeba łamie żelazo, Bóg mi wybaczy.” Smutne spojrzenie kobiety trafiło w mroczne oczy męża, a ona wstrzymała oddech, patrząc na niego przerażona. „Zostanę przemytnikiem” – dodał. „Przemyt to jedyny opłacalny, choć zabroniony sposób zarobku.” „Nie rób mi tego, nie rób tego dzieciom!” – zaczęła kobieta, głos jej drżał. „Jeśli złapią cię strażnicy graniczni, to…” „Pah!” – odparł mąż. „Wtedy przynajmniej nie będziemy głodować, kochana żono, a…” Chciał dodać coś jeszcze, gdy nagle zapukało kilka razy do okna. Mężczyzna zatrzymał się w pół słowa – „To nie wiatr, to zagubiony wędrowiec, który w tej strasznej nocy szuka schronienia przed głodem i nędzą” – rzekła kobieta. „Idę otworzyć drzwi.” Wstała i wkrótce słychać było trzask zamka, a do izby weszła staruszka, drżąca z zimna. Na widok starej, ubogo ubranej kobiety, przerażone dzieci przywarły do matki i patrzyły na nią z lękiem, a ona, drżąca z mrozu, prosiła o nocleg. „Przybywam z góry z tamtej strony – mówiła – chciałam zejść do wioski, ale śnieżyca i mgła uniemożliwiły mi drogę, a ledwo nie zamarzłam, gdy zobaczyłam światło waszej lampy i z trudem dotarłam tu do was. Błagam, okażcie mi litość!” „Jesteś u nas mile widziana, staruszko” – rzekł mężczyzna. „Lecz nic wam nie możemy dać, czym mogłabyś wzmocnić swoje wyczerpane ciało. My także głodujemy, bieda jest naszym stałym gościem, a głód towarzyszy nam zawsze. Tylko kawałek resztki obiadowego chleba mogę ci zaoferować.” Staruszka podziękowała, odmawiając oferty, mówiąc, że ciepło ognia o wiele lepiej pocieszy jej zmarznięte ciało niż jedzenie i picie, po czym usiadła obok kobiety na drewnianej ławie. Opowiadała wiele, a małe dzieci z nieśmiałością przyglądały się tej dziwnej opowiadaczce.

Wkrótce lampka zaczęła gasnąć, a ludzie kładli się do snu. Dla staruszki przygotowano posłanie w izbie, na którym, choć twarde dla starych, zmęczonych ciał, ona szybko zasnęła, otoczona przez słodki sen. A gdy na zewnątrz wciąż huczała burza, duchy spokoju niosły ukojenie do serca śpiącej. Noc minęła, a poranek rozwinął bladą zasłonę świtu nad szeroką, zaśnieżoną okolicą. Po samotnej ścieżce, która przez mały las prowadziła do Oberwittig, szła staruszka, która spędziła noc w chacie. Wstała jeszcze przed świtem, zanim pierwsze promienie dnia rozświetliły gęstą mgłę otaczającą Gickelsberg.

W chacie jednak wciąż panował ponury nastrój minionego wieczoru. Cicho kobieta zabrała się do swoich codziennych prac, podczas gdy mężczyzna, bezczynny, wpatrywał się w zamglone okna ozdobione lodowymi kwiatami. Właśnie chciał wznowić rozmowę z poprzedniego dnia, kiedy jego żona nagle przerwała milczenie, wołając głośno. Zaskoczony obrócił się, a jego oczy padły na żonę, która wyciągnęła spod poduszki, na którym głowa staruszki spoczywała, rulon dukatów i podała je milczącemu mężowi.

Długo nie mogli znaleźć słów; nieświadomie zastanawiali się, jak staruszka mogła zdobyć tę sumę pieniędzy. W końcu mężczyźnie przyszło do głowy, że często słyszał w wiosce o „Starej z Góry”, która kiedyś pomogła biednej rodzinie w podobny sposób. Teraz dopiero zauważyli dziwną, tajemniczą postać tej staruszki, która opowiadała tyle niezwykłych i magicznych historii przy ciepłym piecu.

Gdy zapytali w wiosce o kobietę, nikt jej nie widział tego dnia. Wkrótce wszystkie wątpliwości zostały rozwiane, gdy dowiedzieli się, że pojawiła się także w innych domach, gdzie panowała bieda, rozdając wierzby i paprocie, które po jej odejściu zmieniały się w złoto.

Tak „Stara z Gickelsbergu” była przez długie lata wybawieniem dla Oberwittig i okolic, aż pewnego dnia złośliwa kobieta, której ofiarowała niekończący się kłębek nici, obrzuciła ją obelgami. Od tego dnia nikt jej już nie widział, a tylko ludowe usta wciąż opowiadają o tajemniczej wybawicielce z nędzy, o „Starej z Góry”.

Stara reklama z Jahrbuch des Deutschen Gebirgsvereines für das Jeschken- und Isergebirge

Hotel Erlebach w Harrachdorf

„Hotel zbudowany w dogodnym i pięknym dniu oferuje przyjemny pobyt dla P.T. publiczności, turystów i podróżników. Od głównego C. K. urzędu pocztowego i telegraficznego w Neuwelt 10 minut. Polecam dobrze urządzone pokoje (15), dobrą kuchnię i piwnicę w atrakcyjnych cenach. W pobliżu dostępne są konie do jazdy, krzesła i przewodnicy górscy. Dla stowarzyszeń i podróżujących dostępna jest duża sala z pokojem winem.
Franz Grcebach, Besitzer.

Stiepanka – Hvezda

Na Stephanshohe 958 m nad poziomem morza)
w paśmie Gór Izerskich / Isergebirge / Jizerské hory ponad poziomem morza

Niemiecki Związek Górski dla Gór Jesztedzkich (Ještědgebirge) i Izerskich (Isergebirge)
zaleca Szanownym Gościom i Mieszkańcom odwiedzenie nowowzniesionej, murowanej wieży widokowej na Orphanshöhe (Osierotnia Góra / Sirotčí vrch / Orphanshöhe).

Z tegoż miejsca przed oczyma rozpościera się uroczy obraz zalesionych Gór Izerskich ze swymi majestatycznymi szczytami, dolinami i licznymi osadami, aż po Góry Olbrzymie / Riesengebirge / Krkonoše, których piękno przykuwa wzrok podróżnego. W oddali ku północnemu zachodowi pozdrawiają wzgórza Lausche / Luž / Łuż, Hochwald / Hvozd / Wysoka Kopa oraz Kleis / Klíč / Klucz.

Zwracając się ku południu i południowemu wschodowi, rozciąga się przed oczami czeska nizina, ze swymi wioskami, miastami i urodzajnymi polami. Horyzont zamykają góry w okolicach Mělník / Melnik / Mielnik, Czeskie Średniogórze / Böhmisches Mittelgebirge / České středohoří, a przy zupełnie wyjątkowej pogodzie dojrzeć można nawet Rudawy / Erzgebirge / Krušné hory oraz Szwajcarię Saksońsko-Czeską / Elbsandsteingebirge / Labské pískovce.

W bezpośredniem sąsiedztwie wieży znajduje się porządna restauracja. Wygodne i oznaczone szlaki prowadzą na szczyt ze wszystkich stron. Droga przez Góry Olbrzymie prowadzi aż w pobliże wieży; dogodny dojazd aż do gospody u podnóża.
Dogodne, oznaczone szlaki prowadzą ze wszystkich stron! Droga dojazdowa do wieży prowadzi aż pod samą restaurację, znajdującą się poniżej wieży.

Miejsca noclegowe dostępne są w Unter-Polaun (Dolní Polubný), Obers-Polaun (Horní Polubný), Prichowitz (Stephansruh, także Prichowitz), Wurzelsdorf (Kořenov) (restauracja kąpielowa) oraz Schenkenhahn (Tesařov).
Hotele znajdują się w Tannwald, Tiefenbach, Bad Wurzelsdorf i Wilhelmshöhe.
Najbliższe stacje kolejowe znajdują się w Tannwald (Czechy) oraz Petersdorf (Prusy Śląsk).
Biura pocztowe i telekomunikacyjne: Tannwald, Tiefenbach, Unter-Polaun, Schenkenhahn, Unter-Wurzelsdorf.
Centrum telegrafu: Tannwald.
Mapa i i przewodnik po Wurzelsdorfie i okolicy XI, wydane przez Niemieckie Towarzystwo Górskie dla Jeszynian i Gór Izerskich.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *