Bez kategoriiŚlady przeszłości

Cieplice, Podgórzyn, Przesieka

Hain im Riesengebirge, czyli opowieści z dawnej Przesieki

sepSdorntoct700 au2u6a612hwe4r9gtf054hatc96zcm1t01ggg2418 02  ·

WSPOMNIENIA PANA JAKOBA

Przeglądając „Schlesische Bergwacht”, czasopismo „przesiedleńców z miasta i powiatu Hirschberg, Karkonoszy i Gór Izerskich” ukazujące się od lat 50-tych XX w., w numerze z roku 1953 natknąłem się na artykuł zatytułowany „Giersdorf — Himmelreich”. Jest to dość chaotycznie spisane wspomnienie wizyt autora w Karkonoszach. Opisuje on głównie Podgórzyn, wspominając siłą rzeczy również o Przesiece i okolicach. Niestety autor podpisał się jedynie jako „Jakob”, więc trudno coś więcej o nim powiedzieć. Przytaczam cały artykuł, przerywając co jakiś czas autorowi, by w nawiasach kwadratowych dodać objaśnienie lub komentarz. Wartość oryginalnego artykułu jest bardziej sentymentalna, niemniej jednak w kilku miejscach znalazły się fakty, które zasługują na dokładniejsze rozwinięcie lub zbadanie.

Oddajmy głos zatem Panu Jakobowi:

„Po raz pierwszy byłem w owej pięknej górskiej wiosce [Podgórzynie], do której adresowane są te słowa, podczas długich wakacji w Cieplicach. W tym czasie nie istniała jeszcze linia tramwajowa między Cieplicami a Podgórzynem, a której to również Przesieka zawdzięczała swój rozkwit jako jeden ze wspaniałych letnich kurortów Karkonoszy. Do Podgórzyna i Przesieki można było wcześniej dotrzeć tylko pieszo lub powozem konnym”.

[Jeleniogórski system tramwajowy, czyli Hirschberger Talbahn zaczął działać w roku 1897, w 1911 roku sięgnął malowniczą linią z Cieplic do Podgórzyna Dolnego i ostatecznie aż do Podgórzyna Górnego „Pod Skałkę” w roku 1914.]

„Po raz pierwszy byłem w owej pięknej górskiej wiosce [Podgórzynie], do której adresowane są te słowa, podczas długich wakacji w Cieplicach. W tym czasie nie istniała jeszcze linia tramwajowa między Cieplicami a Podgórzynem, a której to również Przesieka zawdzięczała swój rozkwit jako jeden ze wspaniałych letnich kurortów Karkonoszy. Do Podgórzyna i Przesieki można było wcześniej dotrzeć tylko pieszo lub powozem konnym”.

[Jeleniogórski system tramwajowy, czyli Hirschberger Talbahn zaczął działać w roku 1897, w 1911 roku sięgnął malowniczą linią z Cieplic do Podgórzyna Dolnego i ostatecznie aż do Podgórzyna Górnego „Pod Skałkę” w roku 1914.]

„Celem mojej wycieczki w tym czasie były Stawy Podgórzyńskie, których migoczące tafle wielokrotnie widziałem z Głównego Grzbietu Karkonoszy. W dawnych czasach opowiadano najróżniejsze tajemne rzeczy o tych stawach, o ich niezmierzonej głębokości i o podziemnych połączeniach z rzeką Kamienną i źródłami wodotrysków. Byli tacy, którzy nie odważyli się zapuszczać samotnie w pobliże stawów, z którymi od niepamiętnych czasów związane są upiorne tajemnice. Jednak przyciągnął mnie osobliwy krajobraz, roślinny i zwierzęcy świat tych stawów, a moje oczekiwania zostały spełnione aż z nawiązką. Nad tymi roztopowymi pozostałościami dawnych lodowców panuje z pewnością bardzo szczególna atmosfera, która różni się od atmosfery dużych stawów dolnośląskich oraz w rejonach stawów wzdłuż Baryczy i na Górnym Śląsku, a to ponieważ góry północnego grzbietu Karkonoszy odbijają się w taflach tych stawów Kotliny Jeleniogórskiej.”

[Nie udało mi się znaleźć jakiejś konkretnej mrocznej opowieści związanej ze Stawami, ale podmokłe miejsca tego typu zawsze budziły grozę. Wystarczy spojrzeć na określenia takie jak trzęsawisko, oparzelisko, czy topielisko. Może ktoś z czytających zna jakieś lokalne podanie?]

„Wycieczka zakończyła się dla mnie radosnym przystankiem w Dolnym Podgórzynie w gospodzie Teichschänke”.

[Chodzi o dzisiejszą Restaurację Nad Stawami, położoną bezpośrednio przy osuszonym dziś stawie, zwanym kiedyś Hammerteich. Jego stara nazwa nawiązuje do faktu, że nad stawem istniał kiedyś, zaznaczany na starych mapach, młyn. Był to zapewne tzw. młyn młotkowy (stąd „Hammer”, czyli młotek), choć jaką miał dokładnie funkcję, trudno powiedzieć. Potem w tym miejscu powstał zajazd. Przed II w.ś. właścicielem był m.in. Josef Kronauer, a po nim Erich Schulz z żoną Else. Oprócz pokoi oferowano ogródek, taras, werandę, możliwość popływania po stawie „gondolą”, a także koncerty muzyczne. Przystanek tramwajowy był tuż obok pensjonatu.]

„Później zwiedziłem dział przyrodniczy Muzeum Sudeckiego w Jeleniej Górze i wspaniałe zbiory w Cieplicach, podczas tej pierwszej wycieczki do Podgórzyna, którą tak mile wspominałem. Minęło wiele lat, zanim przyjechałem do Podgórzyna po raz drugi.”

[Chodzi tu zapewne o wizytę w jeleniogórskim Museum des Riesengebirgsvereins, czyli dzisiejszym Muzeum Karkonoskim oraz o cieplickie zbiory gromadzone przez Schaffgotschów, wtedy znajdujące się w tzw. Długim Domu, a po wojnie jako Muzeum Przyrodnicze w Pawilonie Norweskim, dziś w budynku należącym niegdyś do klasztoru cystersów.]

„W międzyczasie działałem w Niemieckich Czechach i w Palatynacie Reńskim, a potem nastąpiła I wojna światowa, podczas której nosiłem szary mundur 5. Batalionu Strzelców”.

[Niemieckie Czechy to dawne określenie terenów w Czechach, na Morawach i na Śląsku zamieszkałych przez rdzenną większość niemiecką. Później obszary te nazwano Sudetenland. Palatynat Reński to dziś Nadrenia-Palatynat. 5. Batalion Strzelców może oznaczać Jäger-Bataillon „von Neumann” (1. Schlesisches) Nr. 5, stacjonujący wtedy w Jeleniej Górze lub wyodrębniony z niego na początku wojny Reserve-Jäger-Bataillon Nr. 5.]

„Pierwsze wakacje po wojnie spędziłem w 1919 roku w Karpaczu Górnym, w Neuhäuser koło Brotbaude”.

[Neuhäuser, czyli „Nowe Domy”, to bezimienne dziś skupisko dawnych bud pasterskich w rejonie ul. Partyzantów i Karkonoskiej w Karpaczu Górnym. Tam też znajdowała się Brotbaude, jedna z najstarszych karkonoskich bud, zbudowana w 1668 roku. Pod koniec XIX w. wzniesiono przy niej nowy dom wypoczynkowy, za polskich czasów zwany „Stokrotką”]

„Kiedy te piękne tygodnie dobiegły końca, powędrowałem z żoną z Brotbaude w dół do Borowic, a stamtąd przez długą, piękną Doliną Kaczej, mijając Borowickie Skałki, do Podgórzyna, który w międzyczasie otrzymał połączenie tramwajowe z Cieplicami. Po raz pierwszy przyjechałem do stacji końcowej „Giersdorf-Himmelreich”. Cóż za dźwięczna, wiele mówiąca nazwa!”

[Nazwa faktycznie niezwyczajna, znaczy bowiem „Królestwo Niebieskie”. Dlaczego tak to miejsce nazywano? Fakt jest taki, że miejsc o tej nazwie w Niemczech czy Austrii jest do dziś sporo. Za polskich czasów tajemnicza nazwa stała się zwykłą „Skałką”, a o dawnej linii tramwajowej przypomina jedynie stojący pod nią tramwaj.]

„Przystanek ten był początkiem podejścia przez Przesiekę do Petrovki i Špindlerovej Boudy. Również Wodospad Podgórnej, który nie ma przy sobie wodnego zbiornika i kiedyś był stosunkowo mało odwiedzany, przyciągnął znacznie więcej turystów dzięki tramwajowi elektrycznemu do Podgórzyna.

A teraz o mojej ostatniej wizycie w Podgórzynie, na krótko przed wybuchem II wojny światowej. Ostatni raz spędziłem swój urlop w Karkonoszach w Špindlerovej Boudzie, a w sierpniowy poranek zszedłem w strugach deszczu do Himmelreich, aby odebrać stamtąd moich drogich gości. Gdy wspinaliśmy się już ku Grzbietowi, ponad rwącym nurtem Czerwienia, nad górami rozpościerało się promieniejące lato. Co za różnica w porównaniu z poprzednim burzowym dniem!

W latach 1919-1939 bywałem sporadycznie w Podgórzynie, gdzie zatrzymywałem się w karczmie w Podgórzynie Dolnym lub w gospodzie Zum Hohlen Stein i w hotelu Schneekoppe (oba w Podgórzynie Średnim)”.

Giersdorf-Ober-Giersdorf-im-Riesengebirge-Gasthof-Zum-hohlen-Stein
Giersdorf-Ober-Giersdorf-im-Riesengebirge-Gasthof-Zum-hohlen-Stein

[Mowa tu o trzech miejscach nie pełniących już dziś funkcji gastronomiczno-hotelowych. Pierwsze z nich już nawet nie istnieje. Była to Karczma Sądowa przy dzisiejszej ul. Żołnierskiej, naprzeciwko Kościoła p.w. Świętej Trójcy. Dzisiaj w tym miejscu znajdują się warsztaty samochodowe. Drugi budynek istnieje i jest to nr 47 przy ul. Żołnierskiej. Kiedyś była to popularna gospoda, bowiem obok niej znajdowała się atrakcja w postaci „dziurawego kamienia” (Der Hole Stein, dziś Rozpadlisko), formacji skalnej do której z gospody przez rzekę prowadził mostek. Hotel Schneekoppe to powojenna gospoda Śnieżka, dziś Żołnierska 44-44a ze sklepem, zakładem fryzjerskim i mieszkaniami prywatnymi.]

„Wizyty te prawie zawsze wiązały się z bezpośrednio sąsiadującą Przesieką jako miejscem przejścia na lub z Głównego Grzbietu Karkonoszy. Jak powszechnie wiadomo, Alte Zollstraße prowadziła przez Przesiekę aż do Przełęczy Karkonoskiej. Projekt budowy drogi na Przełęcz od strony śląskiej (przez Die Nässe) nie doszedł do skutku, ku irytacji wielu, ale i radości wielu. Kierowcy woleliby oczywiście przez Przełęcz Karkonoską do Szpindlerowego Młyna przejechać autem. Rok 1945 przyniósł gwałtowny koniec również i temu projektowi.”

[Alte Zollstraße („stara droga celna”) to droga prowadząca spod Gospody Pod Lipami w Przesiece na Przełęcz Karkonoską przez Drogę na Dwa Mosty. Die Nässe to nienazwane dziś miejsce przy Drodze na Dwa Mosty u stóp Suchej Góry. O budowie drogi na Przełęcz jeszcze kiedyś opowiem.]

„Miejsc zwanych Giersdorf na Śląsku jest kilka. Wszystkie pierwotnie nosiły nazwę Gerhardsdorf, prawdopodobnie od imienia ich założyciela. Język potoczny najpierw zmienił tę nazwę na Gerhardisdorf, a później na Giersdorf. Jak wszystkie miejscowości w Kotlinie Jeleniogórskiej, również i Giersdorf od zawsze był aktywny pod względem gospodarczym. Oczywiście, faktycznie tradycyjną podstawą bytu wsi była gospodarka wiejska i praca w górskich lasach. Leży jednak nad Podgórną, jednym z najsilniejszych górskich potoków po śląskiej stronie. Podobnie jak na Kamiennej, Łomnicy, Jedlicy, Wrzosówce itp., również tutaj siła napędowa wody pociągnęła za sobą budowę małych tam, które pobudowali hutnicy szkła i papiernia. W ostatnich czasach z tego powodu rozwinęła się również znana fabryka osłon gumowych.”|

[Faktycznie, nazwa wsi pochodzi zapewne od imienia właściciela. Już w 1305 r. wymieniana jest „Gerardi villa”, co czyni Podgórzyn jedną z najstarszych osad ziemi jeleniogórskiej. Wspomniana tutaj fabryka osłon gumowych to dawne „Ostdeutsche Gummiwerke Dr. C. Neubert”. Firma ta wyłoniła się z Gummiwerke Elbe w Cieplicach, powstałe w 1908 r. za sugestią słynnego dra inż. Füllnera, aby zaspokoić zapotrzebowanie swojej stojącej obok fabryki maszyn papierniczych na gumowe powłoki do wałów. W 1913 r. kierownik zakładów dr Neubert nabył je zmieniając nazwę na „Warmbrunner Gummiwalzenfabrik Dr. C. Neubert”. W kwietniu 1920 zakład został przeniesiono na nabyty w czasie wojny teren fabryki w Podgórzynie, zmieniając nazwę na „Ostdeutsche Gummiwerke Dr. C. Neubert”. Od samego początku fabryka nie zmieniła profilu działalności – po wojnie był to Stomil, zwany popularnie „Gumówką”, a dzisiaj spółka Mitex.]

„Ponadto w Podgórzynie znajdowały się tymczasowe bielarnie płótna lnianego (w dolnym rejonie Fiebigtal) oraz tzw. suszarnie. Poza tym przez długi czas istniała tu odlewnia dzwonów, do czego jeszcze wrócę poniżej.”

[Bielarnie faktycznie istniały w Podgórzynie. Przykładowo w roku 1864 wymienionych jest dwóch bielarzy, A. Friese i R. Ilgner . Fiebigtal to dolina rzeki Choiniec, a jej dolna część leży w okolicy ulicy Bujwida.]

„Podgórzyn miał także szczególne znaczenie dla genealogii rodu Hauptmannów, z którego wywodził się Gerhart Hauptmann. Jeden z przodków wielkiego poety, Melchior Hauptmann, opuścił Przeździedzę (powiat lwówecki), śląski dom rodowy Hauptmannów, około 1800 roku i osiadł w Malinniku koło Cieplic. Ożenił się z Raisin Vortisch z Podgórzyna, pochodzącą ze starej rodziny pasterskiej. Linię jej przodków można prześledzić mniej więcej do przełomu wieków, do około 1600 roku. Jak podano w 1952 roku, obecnie przyjmuje się, że córka tego pasterza wniosła do śląskiej gałęzi Hauptmannów prowadzącej do Gerharta Hauptmanna swoje usposobienie, które wpłynęło na charakter rodu w taki sposób, że wyłoniły się z niego tak wielkie osobistości, jak Gerhart i Carl Hauptmannowie.

To z tej samej rodziny pasterskiej pochodził także podgórzyński ludwisarz, Martin Vortisch, co z kolei mogło wpłynąć na Gerharta Hauptmanna podczas tworzenia dramatu baśniowego „Dzwon zatopiony”. Być może to Podgórzynem zainspirował się autor opisując powstanie dzwonu.

A teraz jeszcze coś o związkach Podgórzyna z literaturą śląską. Zawsze przypuszczano, że akcja powieści karkonoskiej „Die goldenen Schlösser” Friedricha Bischoffa rozgrywała się w Podgórzynie. Tymczasem propaganda literacka wymienia Jagniątków jako miejsce tamtych tajemniczych wydarzeń.”

[W dramacie Hauptmanna głównym bohaterem jest ludwisarz Henryk. Odlany przez niego nowy dzwon, który miał bić czyściej niż jakikolwiek inny, spadł i zatonął w jeziorze podczas transportu do kościoła, gdzie miał zostać powieszony. Czy faktycznie inspiracją był podgórzyński ludwisarz i jego dzwon? W treści dramatu nie ma o tym mowy wprost, choć miejscem akcji muszą być Karkonosze, bo pojawia się w tekście imię Rybecala. Tłem baśni są zaś „góry i wieś u ich podnóża” . Drugie wspomniane tutaj dzieło literackie, u nas praktycznie nieznane, to „Die goldenen Schlösser” (czyli „złote zamki”) z 1935 r. autorstwa Friedricha Bischoffa (1896-1976), osadzone w folklorystycznej rzeczywistości gór i „wiejskim zabobonie”. Tu znów Pan Jakob sugeruje, że miejscem akcji był Podgórzyn.]

„W ramach tego artykułu mogę jeszcze tylko krótko wspomnieć o kilku rzeczach:

podgórzyński Hedwigshaus, fundacja znanej wielkiej dobrodziejki Marie von Kramsta (ze Świebodzic)…”

[I tu kolejna ciekawostka. Gdzie mógł znajdować się ów „Dom (św.) Jadwigi”? Założyć go miała wymieniona tu Marie von Kramsta (1843-1923) z niezwykle wpływowej niegdyś rodziny przemysłowców. Była właścicielką majątku w Morawie, a odziedziczone środki przeznaczała na działalność charytatywną i społeczną. Za jej sprawą powstawały szpitale, domy pomocy itd. W naszej okolicy były to m.in. ewangelicki dom opieki Haus Gottesgruß w Kopańcu, sierociniec Emmastift w Kaczorowie i dom sióstr zakonnych Diakonissenhaus w Szklarskiej Porębie. Budynki istnieją do dziś. Ale Hedwigshaus w Podgórzynie?]

„… wspinaczka przez Fiebigtal do Zachełmia; dawny popularny przystanek turystyczny Zum Bächeltal, który został przekształcony w ośrodek młodzieżowy.”

[„Zum Bächeltal” to dzisiejsza „Karolinka” na granicy Podgórzyna i Przesieki. Początkowo budynek należał do kompleksu hotelowego Oblassera (dzisiejsza Olympia w Przesiece), by z czasem stać się domem wypoczynkowym dla chrześcijańskiej młodzieży.]

„Włączenie rzeki Podgórnej do systemu jazów obszaru rzeki Kamiennej i wreszcie wspomnienie, że przez jakiś czas mówiono o przedłużeniu linii tramwajowej Cieplice-Podgórzyn przez piękną, długą Dolinę Kaczej do Borowic i stamtąd aż do Karpacza Górnego. Tak się jednak nie stało, gdyż w ostatnim czasie coraz częściej preferowane są połączenia autobusowe, a katastrofa z 1945 roku położyła kres wzmagającemu się ruchowi na karkonoskim podgórzu. Tak więc prawie do końca między Himmelreich a Przesieką istniało tylko połączenie autobusowe.”

[Faktycznie, plan przedłużenia linii tramwajowej spod Skałki powstał już dawno, ale przedsiębiorstwo Hirschberger Talbahn ostatecznie zdecydowało się jedynie dnia 3 września 1934 r. wprowadzić połączenie „omnibusowe” z Himmelreich do Przesieki. Przystanek końcowy znajdował się przy Walońskim Kamieniu. O planach linii tramwajowej przez Borowice i Przesiekę mam nadzieję jeszcze napisać.]

I tyle Pan Jakob. Do następnej opowieści

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *