Jan Buchar, pionier narciarstwa i turystyki górskiej w Karkonoszach
Jan Buchar (1859 – 1932) czeski nauczyciel oraz pionier narciarstwa i turystyki górskiej w Karkonoszach. Organizował wycieczki górskie i wykłady o górach. W 1903 był jednym z założycieli Czeskiego Związku Narciarzy i został jego pierwszym prezesem. Przyczynił się także do rozwoju infrastruktury turystycznej – oznakowanie szlaków, kartografia, zakładanie schronisk.
W 1895 roku w czeskim Czasopiśmie Turystów ukazał się pierwszy artykuł Jana Buchar o narciarstwie. jest to zapewne pierwszy czeski artykuł poświęcony metodyce narciarstwa.

Jan Buchar – Ski – śnieżnice
Z prawdziwą satysfakcją obserwuję, gdy na tak wielu miejscach w ojczyźnie naszej nieustannie wzrasta zainteresowanie ski lub śnieżnicami, zwanymi też płozami. Podczas ostatnich czternastu dni dotarło do mnie wiele pytań, które w pierwszym rzędzie dotyczyły pokonywania początkowych trudności, jakie wiążą się z trenowaniem tego sportu. Nie było mi łatwo na owe pytania odpowiadać zwięźle, szczególnie że zasługiwały na odpowiedź obszerniejszą, tak samo jak i pytający, którym z przyjemnością wyświadczyłbym tę przysługę.
Krótką relacja o jeździe na śnieżnicach, liczne damy oraz dzieci chętnie z nich korzystają
Damy oraz dzieci chętnie z nich korzystają
Dlatego publikując tu krótką relację o jeździe na śnieżnicach chciałbym zaspokoić ciekawość jednych i rozwiać zbędne obawy innych, a może i rozsławić je wśród szerszego grona i nowych przysporzyć im zwolenników. Przede wszystkim oświadczam, że wszelkie plotki o licznych otarciach, guzach i pokiereszowanych nosach są bajką i nieprawdą. Niechaj więc nikt wiary im nie daje i zastraszyć się nie pozwoli. O tym, że nauka chodzenia i jazdy na śnieżnicach nie sprawia nijakich kłopotów świadczy fakt, że liczne damy oraz dzieci chętnie z nich korzystają, zaś podczas zajmowania się sportem do dobrych dochodzą wyników.

Cichaczem odniosłem ski do domu, a nie chcąc burzyć świętego spokoju świątecznego
Do tego dodać należy, że ja sam osobiście ze śnieżnic korzystać zacząłem zaledwie dwa lata temu. Lektura ogłoszenia braci Thonet z Pragi w „Narodowym Dzienniku” opublikowanego wystarczyła, bym ski natychmiast dla siebie zamówił. Użyłem ich zaś w wigilię Bożego Narodzenia, w najbliższej okolicy mego domu. Nieustanne upadki na śnieg tym bardziej niemiłe mi były, im liczniejsi byli przechodnie, na których twarzach na widok poczynań moich złośliwe gościły uśmieszki. Cichaczem odniosłem ski do domu, a nie chcąc burzyć sobie i innym świętego spokoju świątecznego, na czas pewien ćwiczeń zaniechałem.
Dopiero w ostatnim dniu roku, w dzień św. Sylwestra ponownie zabrałem ski i wyruszyłem na wzgórze Žalý, a stamtąd aż na Šeřín! Droga ta prawdziwą była szkołą i przyznać też muszę, że dobrą. Doświadczyłem wiele (zaś przyjemności bardzo mało), lecz do dalszych eksperymentów i ćwiczeń tym większej nabrałem odwagi i śmiałości. Więc i za instrukcjami żadnymi się nie uganiałem, sam własnym doświadczeniem jakoż i radami znajomych się kierując.
Oświadczam, że jazda na śnieżnicach na większą uwagę zasługuje
Zatem na podstawie doświadczeń swych dotychczas zdobytych oświadczam, że jazda na śnieżnicach przede wszystkim ze strony nas, turystów, na większą za sługuje uwagę wszędzie tam, gdzie w zimowym okresie śniegu leży ilość odpowiednia, przy czym obojętne jest samo położenie miejsca. Jestem przekonany że każdy, kto w lecie dziarskim jest piechurem, również jeździe na śnieżnicach przy dość dobrej woli sprosta. Turyści zbyt wątli, delikatni i wpływom pogody łatwo ulegający, którzy podczas lata w dużych podróżowali wygodach lub do nich nawykli, niechaj się zadowolą słuchaniem relacyj o śnieżnicach i wynikach w tej dziedzinie osiąganych. Sami jednak niech prób zaniechają. Chcę przez to powiedzieć, że piękny ten i nowy zimowy sport wymaga ludzi w pełni sił będących, zdrowych i pod każdym względem zahartowanych. Dla nich odpowiednio wykonywane marsze i jazdy na śnieżnicach będą źródłem nowej tężyzny cielesnej, zwinności, hartu ducha, odwagi i wiary w możliwości własne.

Hrnčířské boudy okolo roku 1900. Zbiory Muzeum Karkonoskiego Jimelnice
Personel leśny Jaśnie Oświeconego hrabiego z Harrachu w Karkonoszach na ski się przemieszcza
Znaczenia śnieżnic szczegółowo udowadniać tu nie zamierzam. Powiem tylko, że cały personel leśny J.O. hrabiego z Harrach w Karkonoszach na ski się przemieszczając zapewnia mu w rewirze wyśmienitą służbę, czyniąc niemal zabawę ze wszystkich zleconych mu obowiązków. A dodam jeszcze to, że i my, turyści z Podkarkonosza również należycie doceniliśmy śnieżnice podczas udanych niezwykle wycieczek po okolicy, jakoż i wypraw w Karkonosze właściwe. Podam tu pewne rady dla początkujących. Przede wszystkim należy zaopatrzyć się w dobre ski! Mieć na względzie godzi się nie tylko cenę niską, ale zwłaszcza odpowiednią jakość. Firmy: „Bracia Thonet w Pradze“, „Val. Jadrníček z Fryštáku u Holešova na Morawie“ i inne z ochotą wyślą swoje cenniki, z nimi zaś opis odpowiednich śnieżnic, sporządzonych według szwedzkich i norweskich wzorów. Podane będą tam również liczne praktyczne rady. Do pierwszych ćwiczeń przystępować należy na powierzchni równej lub stoku łagodnie pochyłym, w równinę przechodzącym, najlepiej na śniegu dostatecznie zleżałym, sypkim a suchym. Przy roztopach, czy „kożuszku”, czyli stwardniałej śniegu pokrywie do ćwiczeń zabierać się nie należy. Przy początkowym tym ćwiczeniu wsparcie kija całkowicie jest nam niezbędne.
Uczmy się chodzić na śnieżnicach tak, by nogi stawiać obok siebie całkiem równolegle
Uczmy się chodzić na śnieżnicach tak, by nogi stawiać obok siebie całkiem równolegle a pozostawiony ślad ciągnął się za nami niczym dwa równe tory. Temu, kto nie ćwiczy w tym względzie z należytą pilnością, śnieżnice krzyżują się podczas marszu z tyłu lub z przodu, przez co pada on w śnieg! Obawiać tu kontuzji jednak się nie należy, w śnieg wpada się niczym w puch. Jedynie to z początku nieprzyjemne bywa, gdy padającemu zdarzy się długo i na sposoby przeróżne ciskać się po śniegu i przewalać, nim na koniec na nogi powstać się uda po to tylko, by za czas jakiś znów nowych doświadczać kłopotów. Przypomnieć także należy, że krocząc po równym czy lekko pod górę śnieżnic nie unosimy, a wyłącznie na przemian w przód przesuwamy. A ćwicząc często i w sztuce tej się wprawiając zdobywać można i większe wyżyny. Tu trzeba śnieżnice podnosić, raźno na powierzchnię śnieżną wkraczając i kijem podpierając się stosownie do potrzeb. Niepewne wkraczanie większym skutkuje kłopotem i upadkami częstymi, śnieżnice zaś prowadzone chwiejnie w tył się cofają. Na znaczniejsze wzniesienia wchodzić należy niczym po stopniach.
Bystry wzrok możliwie jak najdalej przed siebie kierować
Pewności nabrawszy w marszu swobodnym na śnieżnicach i umiejętnościom swym ufając wybrać już można jazdę po stokach. Ćwiczenia stopniować należy dotąd, aż nawet największa szybkość jazdy, gdy zdaje się ona być niemal lotem ze stoku aż do stóp jego trwożyć nas przestanie, zaś z postawy naszej nie zwali nas na ziemię nawet największe śnieżnic kołysanie, nierówną powierzchnią śnieżną wywołane. Z początku z obawą najwyższą szybkości jazdy się poddajemy, później wszakże ona właśnie jedyną staje się radością, zmysły nasze zdolną zaspokoić. Takoż niech nikt nie przywyka do tego, by podczas ćwiczeń tylko ski cały czas obserwować i jedynie na ich szpice wygięte patrzeć. Należy raczej bystry wzrok możliwie jak najdalej przed siebie kierować, by natrafiające się przeszkody na czas omijać, lub do ich pokonania należycie się przygotować. Zaleca się także, by podczas marszu i jazdy nogi stawiać jak najbliżej siebie, o czym szczególnie z wysokich wierchów zjeżdżając pamiętać należy.
Przekładanie kija z jednej strony na drugą może być problemem
Również w skręcaniu w tę czy drugą stronę i odbiciu od kierunku prostego, powolne ćwiczenia i praktyka rzeczą bardzo jest pożądaną. Przy tym rolę główną ma kij w dłoni trzymany, czy to hamujemy na przykład na stronie prawej, chcąc w prawą stronę podążyć, jednocześnie śnieżnicę lewą unosząc, aby jej prawa krawędź w śnieg się zaryła, śnieżnicę prawą w części wyprzedzając. Przekładanie kija z jednej strony na drugą dla początkujących może być problemem, szczególnie przy jeździe szybkiej, niezbędne jest jednak również tej 6 l Historia narciarstwa w Karkonoszach umiejętności nabycie, dlatego i w tej materii w ćwiczeniach pilnych ustawać nie można. Nie zalecam, by ćwiczenia w jednym tylko miejscu odbywać, przeciwnie, dłuższe proponuję marsze, podczas których terenu różnorodność również trening różnorodnym uczynią, przez co i użyteczniejszym. Pamiętam pierwszą swą wycieczkę większą w Karkonosze; przez Žalý, Šeřín, Krakonoš, chatę Łabską, Sněžné jámy, Vysoké kolo aż do schroniska Petr. Tu przenocowałem wraz z przyjaciółmi i 60 żołnierzami pruskimi, którymi major Gusowius dowodził, rano zaś w minut 13 zjechaliśmy do Dívčích Lávek przy św. Piotrze. Po drodze przytrafiała nam się niezliczona ilość przeszkód rozmaitych, które w domu będąc lękiem nas napawały tak, że każdy z nas za nieprzebyte je uważał. Tu w górach wszakże, gdzie nie sposób ich było ominąć, tym większą zabawę z naszej jazdy czyniły! Tą drogą bogate zdobyć można doświadczenie, które powodzenie dalszych wypraw dobrze gwarantuje.
Czubek buta w rzemieniu zacisnąć, innym zaś jej częściom na ruch wolny pozwolić.
Śnieżnice należy mocować tak, by czubek buta w rzemieniu zacisnąć, innym zaś jej częściom na ruch wolny pozwolić, by biegacz ze śnieżnicami przypiętymi mógł i poruszać się i klękać swobodnie. Wybrać należy śnieżnice mocne i prostej konstrukcji, rzemienie przedkładając nad łyko. Z tej przyczyny mocowania na śnieżnicach od Thonetów dobrze się sprawdzą.

Narciarstwo szybko zdobywało coraz większą popularność. Jest to szkic z marca 1898 r. Fot. ze zbiorów KNAP
Kapelusz na głowę i jedziemy
Radzę też, by przy dłuższych na ski ćwiczeniach czy marszach zbyt ciepłych ubiorów unikać. Rozgrzać się można czy to podczas podejścia, czy w trakcie jazdy szybkiej ze wzgórza, gdy obieg krwi bardzo szybkim się staje, przez co i całe ciało znacznie rozgrzewa. Ubiór z dobrej i mocnej tkaniny wełnianej dobrze się tu sprawdzi, zaleca się też wdziewać go na tę okoliczność, tym bardziej że po upadku i ruchu mimowolnym na śniegu stwardniałym nie należy mieć obaw, że wstając w końcu i śnieg z siebie strząsając odzież naszą zsuniętą z tej czy innej części ciała znajdziemy. Głowę okrywajmy przylegającymi ciasno czapką czy kapeluszem, by podczas szybkiej jazdy głowy znienacka pod wpływem wiatru nie obnażać. Możliwy jest wszak i taki przypadek, zaś nagłe jazdy przerywanie i żmudny po czapkę zgubioną powrót przyjemnością jest nader wątpliwą! Pisząc te słowa już dwudniową na śnieżnicach wycieczkę po Karkonoszach planuję. Cieszę się też z góry na liczne skarby nowe, który mi zima góry nasze bogato ozdobiła. Starać się będę, by cudowną tę piękność wspaniałych gór naszych na fotografiach jak najliczniejszych uwieczniać, które udanych wypraw na śnieżnicach najlepszą staną się ilustracją. Będą potem zaiste zachętą dobrą, która sportowi nowemu – śnieżnicom, ski czy płozom nowych przyjaciół przysporzy!

Wspinaczka na szczyt Zaly, prowadzi Jan Buchar za nim Josef Rossler Orovsky i Vaclav Kalfus zdjęcie Hynek-
Jan Buchar ojciec czeskiego narciarstwa – opowieść o miłośniku gór.
Jan Buchar (20 września 1859 w Mříčná – 10 października 1932 w Pradze) był czeskim nauczycielem oraz pionierem narciarstwa i turystyki górskiej w Karkonoszach. W zimie 1892-93 był jednym z pierwszych narciarzy w Karkonoszach, następnie wspólnie z Praskim Klubem Narciarskim (prezes Josef Rössler) organizował wiele wycieczek górskich i wykładów promocyjnych. W 1903 roku brał udział w założeniu Czeskiego Związku Narciarzy i został jego pierwszym prezesem. Przyczynił się także do rozwoju infrastruktury turystycznej (oznakowanie szlaków , kartografia , zakładanie schronisk). Wspierał mniejszości czeskie w regionie przygranicznym. Za wkład w popularyzację sportu i rozwój regionu został odznaczony honorowym członkostwem w kilku klubach sportowych oraz honorowym obywatelstwem miasta Jilemnice i innych gmin.
Przez ponad 40 lat pracował jako nauczyciel w Dolních Štěpanicach. Zajmuje się turystyką od 1884 roku . W 1892 roku zainicjował założenie pierwszego czeskiego schroniska studenckiego w Labské boudzie i budowę drogi z Žalý do Míseček (obecnie Bucharova cesta).

Jan Buchar – ojciec czeskiego narciarstwa
Wszystko zaczęło się zimą 1890 roku, kiedy hrabia Jan Harrach sprowadził do swojej posiadłości w Karkonoszach norweskie narty. Zaintrygowany ich możliwościami, zlecił swoim rzemieślnikom wykonanie wiernych kopii. Zimą 1892–93 kilka pierwszych par powstało w tartaku w Dolních Štěpanicach i trafiło w ręce wybranych osób, w tym nauczyciela Jana Buchara. To był moment, który zmienił historię narciarstwa w Czechach.
Sukces nart był natychmiastowy. Leśnicy, którzy dotąd z mozołem przedzierali się przez śnieżne zaspy w prymitywnych rakietach śnieżnych, nagle zyskali zupełnie nową swobodę poruszania się. Tam, gdzie wcześniej dotarcie było niemal niemożliwe, teraz mogli sunąć lekko po śniegu.
Hrabia Harrach traktował narty wyłącznie jako narzędzie pracy, ale Jan Buchar dostrzegł w nich coś więcej – ogromny potencjał turystyczny. Nie czekał długo. Przy najbliższej okazji, w towarzystwie fotografa Hynka Bedrníka, wyruszył na pierwszą narciarską wyprawę do Benecka.
Po powrocie, w restauracji U Modré Hvězdy w Jilemnicach, Buchar z entuzjazmem opowiadał o swojej podróży. Dyskusja szybko przyciągnęła grupę zapaleńców, którzy postanowili pójść za jego przykładem. Wkrótce narodziło się Czeskie Stowarzyszenie Karkonoskie „Ski”, pierwsza organizacja zrzeszająca miłośników narciarstwa w regionie.
Buchar, pełen pasji i determinacji, opisał to wydarzenie w artykule opublikowanym 11 maja 1893 roku w czasopiśmie Pražský ilustrovaný kurýr. Tekst trafił na biurko Josefa Rösslera, prezesa wydziału narciarskiego Praskiego Towarzystwa Łyżwiarskiego, założonego w 1887 roku. I tak zaczęła się współpraca dwóch klubów.
Buchar i jego towarzysze organizowali regularne wyprawy w góry, otwierając świat narciarstwa mieszkańcom Pragi. W tym samym czasie praska grupa wykorzystywała swoje kontakty, aby popularyzować ten nowy sport w mediach. Narciarstwo w Czechach zaczęło nabierać rozpędu, a to, co początkowo było jedynie eksperymentem, stało się początkiem wielkiej tradycji zimowych wypraw w Karkonoszach.
Karkonosze zimą – nowa epoka turystyki
Buchar nie tylko spopularyzował narciarstwo, ale także zmienił oblicze turystyki w Karkonoszach. Dzięki niemu schroniska, dotąd zamknięte zimą, zaczęły przyjmować gości przez cały rok. Wzrosły dochody miejscowej ludności, a sezon zimowy stał się bardziej dochodowy niż letni. Aby ułatwić turystom podróże, Buchar zaangażował się w znakowanie szlaków, kartografię oraz pisanie przewodników.
Poza narciarstwem – pasja do przyrody
Jan Buchar był nie tylko pionierem narciarstwa, ale i przyrodnikiem. Z pasją badał florę Karkonoszy, a w pobliżu Martinovki założył mały ogród botaniczny. Jako przewodniczący Karkonoskiego Klubu Turystów Czechosłowackich aktywnie działał na rzecz ochrony przyrody regionu.
Jan Buchar działał także na rzecz ludności czeskiej na obszarach, gdzie Czesi stanowili mniejszość.
Nie ograniczał się jednak tylko do popularyzowania narciarstwa. Buchar aktywnie działał na rzecz czeskiej społeczności w przygranicznych regionach. W sierpniu 1900 roku zorganizował wycieczkę do Liberca. Początkowo zainteresowanie było znikome – zgłosiły się zaledwie dwie osoby. Jednak niemieckie gazety podchwyciły temat i wyraziły swój sprzeciw wobec wydarzenia. Paradoksalnie, to właśnie ich reakcja sprawiła, że do wycieczki dołączyło ostatecznie dwudziestu uczestników, którzy swoim działaniem zamanifestowali wsparcie dla czeskiej społeczności.
Wyprawa obejmowała wizytę w Hejnicach, gdzie uczestnicy zwiedzili klasztor i słynne miejsce pielgrzymkowe. Następnie, przez Ferdinandov i wzdłuż malowniczych wodospadów, dotarli do Tanvaldu. Rok później wycieczka została powtórzona, choć z nieco zmodyfikowanym planem.
Buchar miał również temperament wojownika. 16 sierpnia 1908 roku, wracając z wycieczki do Skał Adrszpaskich, wdał się w konflikt z niemieckim konduktorem pociągu jadącego z Trutnova. Powodem było to, że odpowiedział po czesku na niemieckie wezwanie do okazania biletu. Niemiecki konduktor, rozwścieczony nieustępliwością Buchara, na następnej stacji umieścił w jego przedziale dwóch aroganckich Niemców z Vrchlabí wraz z psem. Gdy Buchar wysiadł w Kunčicach, mężczyźni zaatakowali go fizycznie. Tylko interwencja przedstawiciela kolei Severozápadní dráhy zapobiegła temu, by Buchar został wyrzucony z pociągu jako „winowajca” całego zajścia. Wydarzenie odbiło się szerokim echem w czeskiej prasie, która przedstawiła je jako kolejny dowód niemieckiej arogancji wobec Czechów, tolerowanej przez wyższe władze.
Tragiczny koniec legendy
Mimo podeszłego wieku, Buchar do końca życia pozostał aktywnym turystą. W grudniu 1930 roku w Jilemnicach został potrącony przez samochód, lecz po półrocznym leczeniu wrócił do zdrowia i wciąż przemierzał górskie szlaki.
10 października 1932 roku udał się do Pragi na pogrzeb przyjaciela, posła Václava Karbusa. Podczas przechodzenia przez ulicę w pobliżu Teatru Narodowego wpadł pod ciężarówkę. W wyniku odniesionych obrażeń zmarł tego samego dnia w szpitalu. Po uroczystościach pogrzebowych jego urna spoczęła w grobowcu rodzinnym w Jilemnicy.
Dziedzictwo Jana Buchara
Jan Buchar pozostawił po sobie ogromne dziedzictwo. To dzięki niemu Karkonosze stały się zimowym centrum turystyki, a Czechy odegrały kluczową rolę w rozwoju narciarstwa na świecie. Jego pasja, determinacja i walka o czeską tożsamość sprawiły, że do dziś pamiętany jest jako ojciec czeskiego narciarstwa i jeden z najważniejszych pionierów sportów zimowych w Europie.




Pingback: Rogate sanie – atrakcja Karkonoszy - xc.info.pl