HistoriaŚlady przeszłości

„Magia posthuma”. Śmierć, wiara i egzekucje umarłych na Śląsku i Morawach


Czym była magia posthuma?

Magia posthuma – dosłownie: „magia pośmiertna” – to określenie z początku XVIII wieku na zjawiska związane z rzekomym szkodliwym działaniem zmarłych na żywych. Pojęcie to nie odnosiło się jeszcze do znanego z kultury popularnej wampira – hrabiego wysysającego krew – lecz do bardziej pierwotnego lęku: że zmarli nie odchodzą w spokoju, lecz powracają, by przynosić choroby, śmierć, suszę, ulewę lub inne nieszczęścia.

Na Śląsku i Morawach, gdzie zjawisko to było szczególnie silne, wiara w magia posthuma wiązała się z przekonaniem, że niektórzy ludzie – szczególnie starcy, obcy, samobójcy, podejrzani o czary lub dzieci zmarłe w nietypowych okolicznościach – po śmierci mogą „wracać”, by szkodzić bliskim i sąsiadom. Mówiono wówczas o Wiedergängerach (powracających) lub Nachzehrerach – trupach przeżuwających całun, przez co umierali inni.


Powszechna histeria i rytuały oczyszczające

W okresie wojny trzydziestoletniej (1618–1648), a także później – aż po połowę XVIII wieku – zjawiska te przybierały formy masowej histerii. Obywatele Śląska i Moraw zaczęli odmawiać chowania zmarłych na lokalnych cmentarzach, jeśli uznawano ich za „podejrzanych”. Najczęściej były to osoby starsze, nieznane społeczności, lub ci, którzy zmarli nagle i „nienaturalnie”.

Pojawiały się rytuały oczyszczające – zwłoki były wydobywane z grobu, czasem przebijane kołkiem, innym razem palone, a ich prochy wrzucane do rzeki. Groby zasypywano wapnem, zamurowywano lub zabezpieczano kamieniami. Często brano także ziemię z grobu „złego zmarłego”, by ją zakopać gdzie indziej. W skrajnych przypadkach dochodziło do opuszczania całych wiosek.
Aby zapobiec szkodliwemu działaniu „podejrzanych” zmarłych wsypywano do trumny ziarno. Wierzono, że zmarły musi je przeliczyć, zanim zacznie szkodzić, a więc próbowano opóźnić „szkodzenie”.


Procesy martwych i sądowe zachowane akta sądowe

Zachowane dokumenty sądów apelacyjnych we Wrocławiu z lat 1632–1644 świadczą o tym, że sprawy magia posthuma były traktowane bardzo poważnie. Nawet jeśli osoba zmarła jako dobry chrześcijanin, sądzono, że po śmierci mogła zdradzić się jej wcześniejsza „diabelska natura”. Ciała takich zmarłych ekshumowano i palono. Praktyki te traktowano jako przedłużenie procesów czarownic – tym razem wobec umarłych. W latach 1632, 1641 (dwukrotnie) i 1644 sądy zajmowały się przypadkami „nieumarłych”. Choć zmarli uchodzili za dobrych chrześcijan, po śmierci rzekomo szkodzili społeczności. Tłumaczono to czarami, które mieli praktykować za życia. W wyniku wyroków sądowych ich ciała były usuwane z cmentarzy, przekazywane katowi, ćwiartowane i niszczone – najczęściej palone, a prochy zakopywane lub wrzucane do rzeki.

Ponieważ zło miało tkwić w samych zwłokach, ich fizyczne unicestwienie uważano za konieczne przywrócenie ładu społecznego. Szczególną ostrożność przykładano do całkowitego spalenia ciała i zniszczenia nawet najmniejszych szczątków. Lęk przed czarownicami i czarownikami po śmierci był silniejszy niż wobec żyjących – tych można było izolować i kontrolować, duchów już nie. Dlatego groby lub zwłoki strzeżono do czasu decyzji sądu. Po jej ogłoszeniu kat wykonywał egzekucję na szczątkach, a popioły skrupulatnie niszczono.


„Wiedergänger” i „Nachzehrer”: różne typy złych zmarłych

W przednowoczesnej wyobraźni nie istniał jeden model „złego zmarłego”. Wiedergänger to „ci, którzy powracają” – duchy lub ciała, które opuszczają grób, by dręczyć żywych. Nachzehrer, dosłownie „pożeracz”, miał szkodzić żywym, pozostając w grobie: przeżuwając własne ubranie, trumnę lub ziemię, powodując śmierć kolejnych ludzi.

Tego typu zmarli nie musieli wypijać krwi – bardziej obawiano się ich duchowej, niewidocznej mocy: możliwości wywoływania chorób, śmierci, suszy czy niewyjaśnionych nieszczęść. Dla wielu wspólnot lepiej było zniszczyć zwłoki niż ryzykować kolejne zgony.


Racjonalizm przeciw histeri: Carl Ferdinand von Schertz i jego „Magia Posthuma”

W 1704 roku w Ołomuńcu (Olmütz) ukazała się książka „Magia Posthuma” autorstwa Carla Ferdinanda von Schertza, katolickiego prawnika i ekonomisty. Autor próbował spojrzeć na zjawisko magia posthuma z dystansem i przez pryzmat prawa. Opisywał przypadki martwych, którzy mieli rzekomo szkodzić – rzucali kamieniami, zabijali bydło, nie rozkładali się w grobie. Analizował, czy ekshumacje i palenie zwłok są zgodne z prawem i nauką Kościoła.

Von Schertz cytował m.in. jezuickiego demonologa Martina Del Rio. Sugerował, że zamiast przemocy wobec zwłok skuteczniejsze mogą być egzorcyzmy, modlitwy, msze święte. Wskazywał, że np. brak rozkładu ciała może mieć naturalne przyczyny. Jego głos był jednak odosobniony – społeczności nadal ufały ogniowi i kołkom.


Z Moraw do Serbii: przełomowy moment w historii „wampira”

Zaledwie dwie dekady po publikacji von Schertza w północno-wschodniej Serbii miało miejsce śledztwo w sprawie wampira – tak właśnie miejscowi nazwali Wiedergängera. Raport austriackich urzędników wywołał sensację. Diakon Michael Ranft opublikował wtedy rozprawę o mastykacji zmarłych (De masticatione mortuorum), a kilka lat później, w 1732 roku, kolejny przypadek serbskiego „wampira” trafił na łamy gazet w całej Europie. Od tego momentu temat zmarłych, którzy szkodzą żywym, stał się modny – nie tylko w traktatach teologicznych, lecz także w literaturze i sztuce.


Od Marii Teresy do Drakuli: koniec i nowe życie wampira

W 1755 roku cesarzowa Maria Teresa, zaniepokojona masową histerią i praktykami przeciwko zmarłym, zaczęła wprowadzać zakazy ekshumacji, niszczenia zwłok i „działań zabobonnych”. Doradzał jej Gerard van Swieten, lekarz i przeciwnik wiary w wampiry.

To lektura obowiązkowa nie tylko dla historyków i antropologów, ale także dla każdego pasjonata historii, który chce zrozumieć, skąd wzięły się dzisiejsze wyobrażenia o wampirach, upiorach czy wiedergängerach.

Książka, która odsłania mroczną przeszłość – „Magia posthuma” Daniela Wojtuckiego

Dla tych, którzy chcieliby zgłębić temat wiary w powracających zmarłych i społecznych reakcji na to  zjawisko, doskonałym źródłem jest książka „Magia posthuma. Procesy i egzekucje zmarłych na Śląsku i Morawach w XVI–XVIII wieku” autorstwa Daniela Wojtuckiego. To opracowanie naukowe, które w przystępny sposób ukazuje, jak silne były przekonania dotyczące szkodliwego działania zmarłych oraz jakie działania – często brutalne i rytualne – podejmowano, by ochronić społeczność przed ich domniemanym wpływem.

Wojtucki analizuje zarówno źródła sądowe, jak i relacje kronikarskie, odsłaniając nie tylko lokalne wierzenia, ale i ich wpływ na decyzje administracyjne oraz codzienne życie mieszkańców pogranicza śląsko-morawskiego. Jego książka pokazuje, jak granica między religią, zabobonem a strachem przed epidemią czy klęską była wówczas niezwykle cienka.

To lektura obowiązkowa nie tylko dla historyków i antropologów, ale także dla każdego pasjonata historii, który chce zrozumieć, skąd wzięły się dzisiejsze wyobrażenia o wampirach, upiorach czy wiedergängerach.

Ślady tych wierzeń trwały jeszcze do XX wieku. Zobacz nasz artykuł: Spalili bacę na stosie.

opracował Marek Mozołowski

Jeden komentarz do “„Magia posthuma”. Śmierć, wiara i egzekucje umarłych na Śląsku i Morawach

Możliwość komentowania została wyłączona.