AktualnościOgólneSport

RestBike – nowy wymiar rowerowego lifestyle’u

Marek Mozołowski – entuzjasta narciarstwa biegowego, turystyki rowerowej i kajakarstwa. Popularyzator ruchu RestBike. Z wykształcenia prawnik, geograf i dziennikarz, z zawodu specjalista ds. marketingu turystycznego, z pasji podróżnik i miłośnik slow‑foodowych przystanków. Promuje ideę budowaniem relacji międzyludzkich podczas wspólnych postojów przy kawie, piwie czy prostej przekąsce.

Wojtek Benner: Cześć Marku.  Na początek – proszę powiedz, czym jest koncepcja RestBike.

Marek Mozołowski: Cześć Wojtku !
RestBike to połączenie jazdy na rowerze i prawdziwego odpoczynku. Koncepcja wywodzi się to z włoskiego ruchu Slow Food, jednak tutaj kładziemy dużo większy akcent na podróż na rowerze i nawiązywanie kontaktu z ludźmi oraz na dobrą atmosferę miejsca, w którym się zatrzymujemy. RestBike to też bike‑friendly café, hostel, schronisko czy minibrowar. Ważne, by można było łatwo zostawić rower i spokojnie posiedzieć przy rozmowie i jedzeniu. Miejsce jest mniej ważne, może to być nawet foodtrucku, bufet, a czasem nawet wiejski sklep z imprezownią na zapleczu. RestBike i pokrewny RestSki są coraz bardziej modnymi elementami tego, co powszechnie nazywane jest lifestyle.

Wojtek Benner: Skąd w ogóle pomysł na RestBike? Jakie są korzenie tej idei?

Marek Mozołowski: Gdy przyjrzymy się włoskiemu ruchowi Slow Food, dostrzeżemy, że Włosi od dawna rozumieją, że jazda na nartach czy na rowerze – to nie tylko wysiłek, lecz przede wszystkim chwila wytchnienia przy dobrym jedzeniu. W Południowym Tyrolu, zrodził się oddolny, radosny ruch RestSki – sprzeciw wobec pośpiechu wymuszanego przez coraz droższe karnety narciarskie, które nie pozwalały na dobre jedzenie w stylu Slow Food, na spokojny postój i rozmowę przy posiłku. Pomysły na „przerwy obiadowe” w ramach karnetów nie zostały zaakceptowane przez operatorów wyciągów, więc wielu Włochów przerzuciło się na narciarstwo biegowe, w którym mogli realizować ideę Slow Food i cieszyć się wspólnymi chwilami przy trasie. Stąd właśnie wywodzi się ogromna popularność narciarstwa biegowego we Włoszech.

Nasz polski RestBike, czerpie z tamtej tradycji – łączy rowerowe wyprawy z atmosferą swobodnych spotkań. Tu, podobnie jak we Włoszech, kluczowe są rozmowy i wspólne chwile przy prostej przekąsce czy kawie, a nie ściganie się na trasie. RestBike i RestSki stają się coraz bardziej modnymi elementami polskiego lifestyle’u, bo dają szansę, by w codziennym biegu zwolnić, złapać oddech i posmakować prawdziwej, towarzyskiej atmosfery.

Wojtek Benner: Czym RestBike różni się od zwykłej przerwy na trasie?

Marek Mozołowski: Kluczowa różnica to czas postoju i otwartość miejsca i jego społeczny wymiar. W RestBike nie tylko jemy, ale przede wszystkim rozmawiamy, integrujemy się z innymi rowerzystami, wymieniamy się opowieściami o trasach. Owszem, jedzenie jest ważne, ale w nieco mniejszym stopniu – istotniejsze jest, by miejsce miało atmosferę, by czuć, że jest otwarte na ludzi. To mogą być rowerowe kawiarnie, lodziarnie czy minibrowary; czasem foodtruck, innym razem bufet w bocznej uliczce.

Wojtek Benner: A zatem istotą jest spotkanie i rozmowa przy jedzeniu.?

Marek Mozołowski: Jasne – ważne, by rowerzysta mógł zostawić rower tuż przy wejściu, znaleźć wygodne miejsce, napić się kawy lub lokalnego piwa i nawiązać nowe znajomości. Spotkania w takich miejscach zainspirowały nas do promowania idei BikeRest: zatrzymujemy się, nie tylko by zjeść, ale by porozmawiać, wymienić się wskazówkami, planami na kolejne wyprawy. Ale RestBike to także zwiedzanie. Kiedyś spotkałem grupę rowerzystów, którzy byli dumni z tego, że w siedem dni przejechali ponad 1500 kilometrów. Zapytałem ich, co zobaczyli po drodze. Okazało się, że… nic. Minęli Przemyśl, Łańcut, Sandomierz, Kielce, Oblęgorek, Białystok, Lidzbark Warmiński – same perełki! – ale nie zatrzymali się ani razu, żeby je poznać. To jakiś zupełny absurd. Przecież nie chodzi o to, by tylko zaliczać kilometry. W RestBike chodzi o to, żeby się zatrzymać, popatrzeć, posłuchać historii miejsca, porozmawiać z lokalnymi ludźmi. Zwolnić. Wtedy rowerowa podróż nabiera sensu.

Wojtek Benner:  Czy ma masz swoje ulubione miejsca RestBike w okolicach Warszawy?

Marek Mozołowski: Oczywiście! Najchętniej odwiedzam FoodBike Truskaw – kameralne miejsce tuż przy szlakach Kampinoskiego Parku, Biker Pub w Stanisławowie – na skraju Puszczy Kampinoskiej oraz Barek na Dakowie w Mazowieckim Parku Krajobrazowym – może niepozorny z zewnątrz, ale klimat trochę jak w górskim schronisku. I co ważne – wszędzie tam możesz nie tylko coś przekąsić, ale przede wszystkim spotkać ludzi, którzy myślą podobnie jak ty.

Wojtek Benner:
A czy masz też swoje ulubione miejsca RestBike w innych rejonach Polski?

Marek Mozołowski: Oczywiście! W Górach Izerskich to Stacja Turystyczna Orle i schronisko Chatka Górzystów – to miejsca niemal magiczne, gdzie odpoczynek wśród górskich szlaków łączy się z przyjazną atmosferą.
W Rudawach Janowickich warto wstąpić do schroniska Szwajcarka, które świetnie nadaje się na dłuższy postój i rozmowy.
Natomiast nad Czarną Hańczą i Kanałem Augustowskim przy stacjach wodnych PTTK – Frącki, Jałowy Róg oraz Płaska – serwują proste dania, jak pierogi czy od czasu do czasu kartacze. Jedzenie jest tu ważne, ale nie stanowi głównego powodu postojów; przede wszystkim liczy się możliwość spotkania i swobodnej rozmowy nad wodą.

RestBike i RestSki są coraz bardziej modnymi elementami tego, co powszechnie nazywane jest lifestyle – idealny sposób na połączenie aktywności, luzu i kontaktu z innymi.
Wojtek Benner: Dziękuję za rozmowę!

RestBike i RestSki są coraz bardziej modnymi elementami tego, co powszechnie nazywane jest lifestyle.

Wywiad przeprowadził: Wojtek Benner
Zdjęcie i rowerowe inspiracje: @RestBike_Poland

Jeden komentarz do “RestBike – nowy wymiar rowerowego lifestyle’u

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *