Robert Fleiss 1847-1937 – najłynniejszy listonosz spod Śnieżki
Robert Fleiss – listonosz spod Śnieżki, którego pamięć przetrwała
Wśród legend Karkonoszy imię Roberta Fleissa (1847–1937) zajmuje miejsce szczególne. Ten niezwykły człowiek przez lata pokonywał codziennie drogę z Krummhübel (dzisiejszy Karpacz) na Śnieżkę i z powrotem – ponad 20 kilometrów marszu, różnica wysokości przekraczająca 1000 metrów i torba pełna listów, kartek pocztowych oraz paczek, często ważąca nawet 30 kilogramów.
W regionalnej prasie niemieckojęzycznej, zwłaszcza w „Sächsische Zeitung”, jego postać jest wciąż wspominana. W jednym z artykułów podkreślono nie tylko wyczyn fizyczny Fleissa, ale i jego niezwykły hart ducha. Z kolei wiersz autorstwa Bruno Flegla z 1928 roku maluje obraz „starego, zahartowanego przez pogodę człowieka”, którego siwy zarost targały karkonoskie wiatry.
Pamięć o nim kultywuje dziś między innymi Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu, gdzie w 2007 roku – w 160. rocznicę urodzin i 70. rocznicę śmierci Fleissa – odsłonięto jego naturalnej wielkości drewnianą rzeźbę.
Robert Fleiss urodził się 29 marca 1847 roku w Baberhäuser (Borowicach). Pochodził z rodziny uchodźców religijnych z Gastein w Austrii, którzy znaleźli nowy dom w Karkonoszach. Już jako dziecko pomagał w utrzymaniu rodziny, zbierając górskie zioła. W 1873 roku został zatrudniony jako pomocnik w urzędzie pocztowym w Arnsdorfie (Miłkowie), podejmując się odpowiedzialnej misji dostarczania poczty na Śnieżkę. Choć ta funkcja została czasowo zlikwidowana, Fleiss powrócił do niej w 1889 roku po otwarciu placówki pocztowej w Krummhübel.
Jego codzienna trasa wiodła przez schroniska: Schlingelbaude, Prinz-Heinrich-Baude, Hampelbaude, Małą Stawową Baude i Schnurrbartsbaude. Nie zważając na śnieżyce, wichury i zimowe mrozy, przez dekady służył mieszkańcom i turystom.
Zdjęcia Roberta Fleissa – z charakterystyczną długą brodą, fajką w ustach i ciężką torbą na ramieniu – można dziś oglądać w muzeach i archiwach regionu. Stał się symbolem wytrwałości, oddania i codziennej walki z karkonoskim żywiołem.
Historia Roberta Fleissa to nie tylko opowieść o niezwykłym listonoszu. To również żywa część dziedzictwa Karkonoszy, przypominająca, że prawdziwi bohaterowie nie zawsze noszą mundury – czasem wystarczy worek listów, ścieżka wśród śniegu i serce oddane swojej ziemi.
Marsz w każdą pogodę
Życiorys koppenbriefträgera można przeczytać w muzeum (niestety tylko w języku polskim). Dyrektor Zbigniew Kulik ubolewa, że zachowało się niewiele dokumentów dotyczących Roberta Fleißa, jednak nie ustaje on w badaniach tej niezwykłej historii posłańca. 160. rocznica urodzin oraz 70. rocznica śmierci stały się okazją do przypomnienia postaci Roberta Fleißa.
Fleiß urodził się 29 marca 1847 roku w Baberhäusern (dzisiejsze Borowice) koło Hain (Przesieka). Jego przodkowie, będący uchodźcami religijnymi, musieli opuścić dolinę Gastein w Ziemi Salzburskiej i znaleźli nową ojczyznę w Karkonoszach. Już jako młody chłopiec Fleiß musiał pomagać w utrzymaniu rodziny, zbierając zioła górskie. Zarobek był skromny. Od 1873 roku pracował dorywczo w urzędzie pocztowym w Arnsdorfie (Miłków). Jego zadaniem było odbieranie poczty i dostarczanie jej na Śnieżkę. Radość z tej pracy trwała jednak krótko, gdyż wkrótce ponownie zrezygnowano z dostarczania poczty na szczyt.
Jednak jego dalsze zajęcia nadal były ściśle związane z Karkonoszami. Fleiß był przewodnikiem górskim, tragarzem bagażu oraz prywatnym posłańcem. W zimowych miesiącach powoził saniami rogatymi. Gdy w 1889 roku w Krummhübel (Karpacz) otwarto agencję pocztową, mógł znów podjąć znajomą działalność listonosza na Śnieżkę – tym razem oficjalnie w służbie Niemieckiej Poczty Cesarskiej. Niezależnie od pogody, śniegu i mrozu, Robert Fleiß codziennie przemierzał swoją trasę z Krummhübel do karkonoskich schronisk.
Zazwyczaj jego droga wiodła przez Schlingelbaude (Polana – dziś już nieistniejąca) do Prinz-Heinrich-Baude (spłonęła zimą 1945/1946), dalej do Hampelbaude, Małej Boudy i przez Schnurrbartsbaude z powrotem do Krummhübel. Było to niewiarygodne codzienne wyzwanie piesze.
Legenda, która przetrwała
Ten wysiłek nabiera jeszcze większego znaczenia, jeśli uwzględnić, że przed wyruszeniem na Śnieżkę Fleiß roznosił jeszcze pocztę w samym Krummhübel. Jego codzienna „służbowa trasa” liczyła prawie 20 kilometrów – bez uwzględnienia przewyższenia. Wraz ze wzrostem ruchu turystycznego wzrastała również liczba przesyłek: kartki pocztowe, listy, paczki. Średnio przenosił około 30 kilogramów poczty dziennie. W szczytowych okresach ilość ta była zapewne znacznie większa.
W 1924 roku Fleiß musiał zrezygnować z pracy i przeszedł na zasłużoną emeryturę. Jednak nie potrafił i nie chciał przyzwyczaić się do bezczynności. Już po 14 dniach ponownie zgłosił się do służby, ale po dwóch latach musiał ostatecznie ustąpić wobec starości. Jako listonosz był powszechnie znany, jako człowiek – lubiany i ceniony daleko poza Krummhübel.
9 maja 1937 roku koppenbriefträger zmarł w podeszłym wieku 90 lat. W jego ostatnią drogę do miejsca spoczynku w Arnsdorfie (Miłków) odprowadziły go liczne delegacje pracowników Niemieckiej Poczty, członkowie stowarzyszenia wojskowego, mieszkańcy gór oraz turyści.
W Karkonoszach, gdzie wiatr tańczy z mgłami, a strome granie przemykają wśród chmur, urodził się pewnego marcowego dnia 1847 roku chłopiec, któremu nadano imię Robert. Jego rodzinny dom znajdował się w Baberhäuser, małej osadzie, która z czasem zmieniła nazwę na Borowice. Nieświadomy jeszcze swojego losu, Robert Fleiss dorastał pośród gór, które miały stać się jego życiem i legendą.
Młodość zaprowadziła go do pruskiego wojska, gdzie wstąpił do 47. Regimentu Piechoty im. Króla Bawarii Ludwika III, znanego także jako 2. Dolnośląski Regiment Piechoty. Były to czasy, gdy Europa kipiała wojnami i ambicjami cesarzy. W 1870 roku, gdy wybuchła wojna francusko-pruska, Robert ruszył na zachód, by wziąć udział w kampanii, która miała na zawsze zmienić mapę kontynentu. Walczył odważnie, a jego imię zapisało się wśród tych, którzy w burzy ołowiu i dymu walczyli o chwałę nowo rodzącego się Cesarstwa Niemieckiego.
To na polach bitew Francji otrzymał ranę – postrzał w prawe ramię, który na zawsze przerwał jego wojskową karierę. Mimo to, właśnie dzięki swoim zasługom, dostąpił jednego z największych zaszczytów, jakie mogły spotkać żołnierza jego rangi. Był bowiem w Sali Lustrzanej pałacu wersalskiego 18 stycznia 1871 roku, gdy Wilhelm I Hohenzollern koronował się na cesarza Niemiec. Tam, pośród złocistych ścian i olśniewających kryształów, Robert stał na straży momentu, który na zawsze wpisał się w historię Europy.
Jednak rany wyniesione z wojny nie pozwoliły mu na dalszą służbę w wojsku. Powrócił więc w rodzinne strony, do surowych i pięknych Karkonoszy. W 1873 roku rozpoczął nowy rozdział życia jako pracownik poczty w Arnsdorfie, dzisiejszym Miłkowie. Początkowo jako pomocnik, a wkrótce potem jako listonosz, który miał obsługiwać jedną z najtrudniejszych tras pocztowych w całym Cesarstwie. Trasa wiodła przez Karpacz Górny, Polanę Bronka Czecha, wzdłuż krawędzi Wielkiego Kotła, aż po Schronisko księcia Henryka, kończąc swój bieg na samym szczycie Śnieżki – najwyższej góry Prus.
To była droga dla wytrwałych. 19 kilometrów w jedną stronę, ponad tysiąc metrów przewyższenia, nieustannie zmieniające się warunki pogodowe i bezlitosne zimy, które potrafiły zmrozić nawet najodważniejszych. A jednak Robert, dzień po dniu, wędrował tą trasą, dźwigając na plecach ciężką torbę pełną listów i paczek, które często ważyły nawet 50 kilogramów. Każdy krok, każde wzniesienie były próbą wytrzymałości i charakteru.
Z czasem, jego wąsy, sumiaste bokobrody i nieodłączna fajka stały się symbolem Karkonoszy. Nawet kiedy próbował pożegnać się z pocztą w 1924 roku, wytrzymał na emeryturze jedynie czternaście dni. Szybko wrócił do swojej starej, znajomej drogi, która prowadziła go na szczyty gór.
W 1925 roku, w czasach, gdy świat pogrążył się w kryzysie, Robert Fleiss został zmuszony do opuszczenia pocztowych szlaków. Redukcja etatów okazała się bezlitosna, nawet dla kogoś, kto przez 37 lat swojej służby przeszedł ponad 253 tysiące kilometrów – dystans równy pięciokrotnemu okrążeniu Ziemi. Nie pomogły listy protestów, nie pomogły wiersze pisane ku jego czci. Fleiss odszedł na emeryturę, choć jego duch wciąż wędrował karkonoskimi szlakami.
Zmarł 9 maja 1937 roku, w wieku 90 lat, w Miłkowie. Tam, pośród starych nagrobków, być może wciąż spoczywa w cieniu gór, które przez dekady były jego domem. Nawet podczas jego pogrzebu, jakby na znak ostatniego pożegnania, nad Karkonoszami przeszła gwałtowna burza, a deszcz uderzał w ziemię jak bębny wojskowej parady, żegnając jednego ze swoich najbardziej wytrwałych synów.