CiekawostkiHistoriaLudzie

Strój ludowy górali karkonoskich – czy istniał?

Fakty, mity i turystyczne przebieranki

W powszechnej świadomości wielu regionów górskich Europy funkcjonują silne wzorce ludowych kultur góralskich – z charakterystycznymi strojami, muzyką, tańcem, architekturą i zwyczajami. Gdy pomyślimy o Alpach, od razu widzimy Tyrolczyków w skórzanych spodenkach, a wspominając Tatry – górali podhalańskich w parzenicach i kapeluszach z muszelkami. Ale co z Karkonoszami? Czy na tych sudeckich szczytach istniała podobna, autochtoniczna kultura góralska?

Kultura bez korzeni?

W artykule pt. „Górale karkonoscy – rzeczywistość czy mit?” autor obala romantyczne wyobrażenie o istnieniu odrębnej grupy górali karkonoskich. Przekonuje, że w odróżnieniu od bardziej jednorodnych kulturowo regionów górskich, Karkonosze przez stulecia były miejscem intensywnych migracji, wojen i przemian społecznych. Tereny te zamieszkiwali nie tylko Niemcy, ale też Czesi, Tyrolczycy, Serbołużyczanie, Żydzi i inni przybysze z różnych stron Europy – często szukający schronienia przed prześladowaniami religijnymi lub po prostu pracy.

To zróżnicowanie i brak ciągłości osadnictwa uniemożliwiły wykształcenie się jednolitej kultury ludowej, a tym bardziej stroju ludowego. Jak pisze autor, dominowały tu wpływy zewnętrzne – od stylu łużyckiego, przez tyrolski i norweski, po typowo niemiecką secesję. W regionie nie zachowały się lokalne tkaniny, hafty, kroje ani inne wyraźne cechy wyróżniające dawną ludność karkonoską pod względem ubioru. Wzmiankowane budynki, takie jak schronisko „Szwajcarka” czy Prinz Heinrich Baude, czerpały z architektury alpejskiej, nie lokalnej.

Tyrolskie przebrania i piwo bawarskie

Wyjątkowo ciekawy fragment pochodzi ze wspomnień Mieczysława Orłowicza, znanego krajoznawcy i autora wielu przedwojennych przewodników. Opisując swój pobyt w Karkonoszach na początku XX wieku, wspomina on o turystach z Berlina i Drezna, którzy na niedzielne wycieczki przywdziewali kostiumy tyrolskie – nie z powodu lokalnej tradycji, lecz jako modny dodatek „balowy”, świadczący o światowości i górskim stylu życia. Z czasem kostium ten, noszony w sposób niedbały (np. z kalesonami pod krótkimi spodenkami), stał się wręcz symbolem karykaturalnego turysty-berlińczyka, a nie wyrazem jakiejkolwiek ludowej tożsamości.

Turystyka i romantyzm zamiast folkloru

Już od przełomu XVIII i XIX wieku Karkonosze przyciągały arystokrację, podróżników i kuracjuszy. Romantyzm europejski wypromował te góry jako krainę duchów, tajemnic i piękna przyrody, ale nie jako miejsce rdzennej kultury góralskiej. Mit Liczyrzepy – Karkonosza, choć dziś utożsamiany z regionem, najprawdopodobniej nie był wytworem ludowego folkloru, lecz dziełem literatów, malarzy i przewodników turystycznych epoki romantyzmu.

Wnioski: mit, nie rzeczywistość

Podsumowując: nie istniał odrębny strój ludowy górali karkonoskich. Nie było też jednolitej grupy „górali karkonoskich” w sensie etnograficznym, jaką znamy z innych górskich regionów Europy. Kultura tych terenów była zawsze mieszanką wielu wpływów, bardziej kosmopolityczna niż lokalna, a wszelkie próby ubierania mieszkańców w „góralski folklor” to raczej efekt późniejszych potrzeb turystycznych niż autentycznych tradycji.

Artykuł na podstawie pracy Lecha Rogali na stronach witryny internetowej Klubu Sudeckiego z Poznania.
Górale karkonoscy – rzeczywistość czy mit?
Informacja o autorze publikacji.
Lech Rugała (ur. 1946) – pasjonat gór i doświadczony działacz turystyczny związany z PTTK od 1962 roku. Od dzieciństwa związany z Karkonoszami, z zamiłowaniem pisze o Sudetach, fotografuje i maluje. Przewodnik GOT PTT oraz przodownik turystyki górskiej i pieszej PTTK. Członek Oddziału Poznańskiego PTTK i współzałożyciel reaktywowanego w 1981 roku Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Od 1990 roku prezes Klubu Sudeckiego PTTK w Poznaniu

A jak było po czeskiej stronie Karkonoszy?

Stroje ludowe w zachodnich Karkonoszach – opowieść rodzinna i historyczna rekonstrukcja

Autorka tekstu rekonstruuje wygląd ludowych strojów noszonych w zachodnich Karkonoszach na podstawie przekazów rodzinnych sięgających aż połowy XIX wieku. Jej prababka opowiadała jej o ubiorach codziennych, świątecznych i kościelnych, jakie nosili górale karkonoscy. Prababka znała te szczegóły z opowieści swojej babki i prababki. Dzięki temu udało się autorce stworzyć spójny opis ludowego stroju z regionu Poniklé nad Jizerą, Štěpanic i częściowo Benecka – a więc obszaru o przeważającym żywiole czeskim, w odróżnieniu od terenów na wschód od Vrchlabí, gdzie dominowali Niemcy i występowały odmienne zwyczaje i stroje.

Autorka podkreśla, że choć badaczki takie jak Holubová i Vanclová zaczęły dokumentować stroje karkonoskie dopiero w latach 30. XX wieku, to jej opisy mają wartość unikalną – sięgają bowiem lat 1840–1850 i opierają się na relacjach Boženy Vejrychovej z Horní Branné, spisanych na podstawie rodzinnych wspomnień.


Pochodzenie ludności górskiej i jej odrębność kulturowa

W tekście przytoczono także cytat z czasopisma Der Volksfreund z 1811 roku, według którego ludność Karkonoszy miała pochodzić od pradawnego plemienia Hernundurów. Gdy ziemie czeskie zajęli nowi osadnicy, owi pierwotni mieszkańcy schronili się w górach. Trudne warunki sprawiły, że przez wieki żyli w izolacji, zachowując swoje zwyczaje i odmienność od mieszkańców nizin. W zimie byli zamknięci w swoich domach, żyjąc z zapasów i zajmując się tkactwem – z lokalnego lnu powstawały delikatne, a zarazem wytrzymałe tkaniny, będące podstawą kobiecych strojów.


Materiały i barwy

Karkonoskie stroje kobiece szyto z wyjątkowo delikatnego i kolorowego lnu. Wzorzystość i barwność dodatków, takich jak wstążki, często postrzegano jako próbę upiększenia szarej, ciężkiej codzienności ludzi gór. Dziewczęta z Křižlic czy Jestřabí wplatały wstążki w warkocze, tworząc bogato zdobione fryzury. Barwniki pozyskiwano z lokalnych roślin, np. owoców rosnących przy domach. Odpowiednie mieszanki naturalnych składników (np. śliwkopodobnych owoców, serwatki, szczawiu, koziego mleka) dawały szeroką paletę trwałych kolorów: od fioletu i czerwieni po zieleń i żółć.


Typy strojów

Rozróżniano trzy podstawowe typy strojów kobiecych:

  1. Codzienny (roboczy) – noszony do pracy.
  2. Świąteczny („hodobóžový”) – używany podczas świąt i uroczystości.
  3. Weselny – dziś niemal całkowicie zapomniany.

Dodatkowo stroje dzielono na kobiece, dziewczęce oraz „tetkovské” – należące do starszych kobiet.


Strój kobiecy codzienny (roboczy)

Składał się z:

  • Bluzki (špenzr) z marszczonymi rękawami i prostym stójką.
  • Koszuli z wąskimi rękawami, zapinanej z tyłu, z delikatną koronką przy szyi.
  • Szerokiej spódnicy do połowy łydki z podwyższonym stanem (ok. 5 cm).
  • Lnianej fartuchy, zazwyczaj w paski (np. czerwono-białe, niebiesko-białe).
  • Chustki na głowę („plachta”) – w biedniejszych rodzinach także jako ozdoba podczas świąt (w wersji białej, haftowanej).
  • Wierzchniego odzienia (np. kabatków z sukna z marszczeniami, ozdabianych wstążkami).
  • Ubrań roboczych z kanafasu, barchetu, kretonu, np. „kanduš” (rodzaj spódnicy), „kacabajka”, „kajda” (rodzaje żakietów), „flámiška” (luźna narzutka).

Sposoby wiązania chustek na głowie miały nawet własne nazwy: „na čerta” (rogi do góry), „na kyselák” (przód głowy), „na ušet” (pod brodą).


Strój kobiecy świąteczny

Był znacznie bardziej ozdobny, szyty z lekkich, kolorowych materiałów:

  • Spódnice w pionowe paski (1 cm szerokości) do połowy łydki, niekiedy ozdobione dodatkowymi poziomymi pasami przy dolnej krawędzi.
  • Dwie halki – krótka z grubego płótna („cuckovina”) i dłuższa, marszczona, z delikatniejszego materiału, mające za zadanie unosić i poszerzać spódnicę.
  • Zdobione fartuchy, haftowane dodatki, sznury koralików, wstążki, chustki – wszystko starannie dobrane i wykonane z troską o efekt estetyczny.

Josef K. E. Hoser wydał w 1803 roku pierwszy szczegółowy opis Karkonoszy.
Książka zawierała jedną ilustrację – kolorowany rysunek strojów ludowych. Były one bardzo podobne do tych, które znamy z fotografii zrobionych sto lat później. Różniły się właściwie tylko bardziej nowoczesnymi kapeluszami noszonymi przez mężczyzn. Przemysłowa produkcja tkanin, szycie na maszynie i – co najważniejsze – zmieniająca się moda ubrały mężczyzn w XIX wieku w garnitury, a kobiety w suknie. Stare zdjęcia pokazują, że górale zakładali marynarki, kamizelki i spodnie na niedzielne nabożeństwo, a te same – kiedy się zużyły – nosili potem do ciężkiej pracy w lesie.

Pod koniec XIX wieku obudziło się lokalne poczucie tożsamości.
Odświętne ubrania z dawnych czasów posłużyły za wzór do odtworzenia tradycyjnych strojów ludowych. Nawet w tak niewielkim regionie jak Karkonosze stroje różniły się detalami. W okolicach Śnieżki mężczyźni nosili na białej koszuli kamizelkę, a na niej długi, sięgający kolan surdut z dwurzędowym zapięciem. Spodnie kończyły się pod kolanami, a łydki zakrywały białe pończochy.

Jeszcze większe różnice widać na archiwalnych zdjęciach kobiecych strojów. Charakterystycznym elementem w naszym regionie była biała bawełniana bluzka z bufkami, wstawianymi rękawami zakończonymi koronką, ozdobiona zakładkami i podpięciem w talii. Kamizelka połączona haczykami ze spódnicą zapinała się z przodu, często ukrytymi zapięciami albo była sznurowana. Obowiązkowy fartuch był prosty lub haftowany i zdobiony koronką. Mężatki nosiły na głowie wyraziste czepce z wstążkami, a panny chustki lub tylko wianuszki z kwiatów. W odróżnieniu od kobiet z Doliny Úpy, kobiety z Doliny Łaby nie nosiły kamizelek, lecz kaftany z rękawami. Ich strój był bardziej zbliżony do tego, który znano po śląskiej stronie Karkonoszy. W chłodniejszych porach roku kobiety zarzucały na ramiona wełniany szal, którego końce wciskały za fartuch.

O wiele ważniejsze od wyglądu stroju było jego znaczenie.
Gdy ktoś ponad sto lat temu zamawiał sobie za niemałe pieniądze strój wzorowany na dawnych ubiorach przodków, wyraźnie manifestował przynależność do swojej społeczności. Wiemy, że w Maršovie i Szpindlerowym Młynie istniała tradycja świąt w strojach ludowych. W Maršovie organizowano na przykład stylizowane wesela z okazji srebrnych lub złotych rocznic ślubu. Czasem uczestnicy przygotowywali się na festiwale.

W sierpniu 1921 roku Heinrich Krause z Maršova wysłał swojemu bratu Aloisowi do miasta Binghamton w pobliżu Nowego Jorku zdjęcie grupy w strojach ludowych. Poza pozdrowieniami wskazał mu znajome twarze, w tym rolnika Johanna Friesa, który na wiosnę zakończył dziesięcioletnią kadencję jako burmistrz Maršova IV – stoi trzeci od lewej. Obok niego, po prawej stronie, jego żona Franziska w wyrazistym czepcu. Ich wnuk Emil Schwantner był najwybitniejszym rzeźbiarzem działającym w naszym regionie.

Grupa w strojach ludowych wraz z maršovską kapelą muzyczną sfotografowała się przy bocznych drzwiach nowego kościoła, zanim wyruszyli na regionalny festiwal do Trutnova. Dlatego nieśli tabliczkę z napisem „wesele chłopskie”. Mieszkańcy Maršova odwiedzali także festiwale w Libercu i Broumovie. W śląskich miejscowościach Karkonoszy – Kowarach, Karpaczu, Szklarskiej Porębie czy Jeleniej Górze – w przeglądach strojów ludowych (Trachtenfestach) regularnie uczestniczyły setki osób ubranych w stroje z epoki. W odróżnieniu od czeskiej strony gór, posiadamy dziesiątki zdjęć i pocztówek ze śląskiej strony przedstawiających takie grupy.

Do jednego zdjęcia z Górnego Karpacza komentarz nadesłała rodaczka Charlotte Ludwig. Zimowa fotografia powstała pod koniec 1933 roku przed ewangelickim kościołem Wang z okazji złotego wesela prapradziadków Berthy i Roberta Leiserów z pensjonatu nr 8. W stroje ludowe ubrali się ich synowie Paul i Gustav, córka Liesbeth, ich partnerzy oraz dzieci. Na uroczystości pojawiły się 52 osoby w strojach ludowych z szerokiej rodziny.

Ostatnią znaną nam uczestniczką przedwojennej uroczystości w strojach ludowych była Alžběta Konopková, która zmarła 30 października 2018 roku.
Osiem lat wcześniej opowiadała nam o babci Karolinie Erbenovej, która w Erlebachovej boudzie nad Szpindlerowym Młynem przechowywała garderobę pełną dawnych strojów. Czasem ubierała w nie gości schroniska do wspólnych zdjęć i zabawy. Dla wnuczek Hany i Alžběty kazała uszyć stroje na miarę, najpewniej w renomowanej pracowni krawieckiej w Valteřicach. Pani Alžběta przekazała nam kilka fotografii i wyjaśniła, że ubrały się już w domu, ale ostatecznej korekty stroju babcia dokonała dopiero w dolinie, w Boudzie przy Dívčí lávce, którą prowadził jej ojciec František Kukačka-Erlebach. Na letnią uroczystość w 1938 roku towarzyszyła im sąsiadka Adolfová z Adolfovej, dzisiejszej Łużyckiej Boudy. W centrum Szpindlerowego Młyna dołączyły do pochodu zmierzającego do kościoła św. Piotra. W odróżnieniu od innych wydarzeń, ta uroczystość była przeznaczona wyłącznie dla lokalnych mieszkańców.

Podczas naszych badań po ojczyznach kolonistów leśnych, którzy przybyli w XVI wieku z terenów dzisiejszej Austrii i północnych Włoch, śledzimy także tradycję strojów ludowych.
W Altaussee, skąd pochodziły niektóre rody z Velkej Úpy, w październiku obserwowaliśmy młodego mężczyznę przymierzającego nowy strój w sklepie połączonym z pracownią krawiecką. My, z tego wykorzenionego regionu, uśmiechamy się widząc krótkie skórzane spodnie z klapą w połączeniu z podkolanówkami i półbutami, ale jednocześnie zazdrościmy tej na pierwszy rzut oka widocznej przynależności do lokalnej społeczności. W Południowym Tyrolu stroje wywodzą się bardziej z prostego ubioru roboczego, natomiast w Ausseerlandzie są bogatsze, pełne ręcznej roboty. Mieszkańcy gór ubierają się w nie na uroczystości, wesela, chrzciny, a nawet młodzi traktują je jako część życia. W Karkonoszach zostały nam już tylko dawne fotografie i muzealne eksponaty.


Strój jako terapia

Nasza babcia Jarmila Špeldová już w wieku dziewięciu lat, niedługo po zakończeniu Wielkiej Wojny, haftowała sobie strój ludowy w Svatoňovicach – pierwszej całkowicie czeskiej wsi na granicy Sudetów u podnóża wschodnich Karkonoszy. Dwadzieścia lat później, podczas heydrichiady, cała rodzina była w wielkim niebezpieczeństwie, ponieważ ukrywali spadochroniarza i radiotelegrafistę Jiříego Potůčka z grupy Silver A przed rozwścieczonymi nazistami. Przeżyli prawdopodobnie dzięki odwadze nauczyciela Josefa Schejbala, który mimo tortur nie zdradził nikogo z rodzeństwa należącego do lokalnego Sokoła.

Nieustanny strach skłonił kobiety z miejscowego Sokoła do terapeutycznej inicjatywy. Każda z nich wybrała wzór stroju z innego regionu Czech lub Moraw, by razem stworzyć kolekcję patriotycznych ubiorów. Babcia krawcowa zajęła się krojeniem tkanin. Sama wybrała hanacki strój – materiał był wówczas dostępny, ale krój wymagający i trudny do wykonania, szczególnie ze względu na hafty. Po raz pierwszy kobiety pokazały się w strojach publicznie na zabawie pierwszego dnia po zakończeniu wojny.

W czerwcu 1946 roku znawca twórczości braci Čapków Miroslav Halík przygotował ważną wystawę o miejscowym rodaku Karlu Čapku i jego bracie Josefie. Podczas otwarcia prezydenta Edvarda Beneša witały kobiety z Sokoła w strojach. Tydzień później wystawę odwiedził minister spraw zagranicznych Jan Masaryk. Zatrzymał się przy grupie kobiet i pochwalił ich stroje. Babcia opowiedziała mu o spotkaniu z jego ojcem sprzed dwudziestu lat, w dość zabawnych okolicznościach. Potem spoważniała i wspomniała, jak tworzenie strojów pomogło im przetrwać najtrudniejsze chwile wojny. Niedługo później Jan Masaryk zmarł pod oknami pałacu Czerninów, a babcię – po powrocie z ostatniego zlotu Sokoła – komuniści wsadzili do więzienia. Najpewniej już nigdy więcej nie założyła stroju ludowego. W 2000 roku jej córki, Věra i Jarmila, przekazały strój z tą historią do zbiorów Muzeum Narodowego w Pradze – ma numer inwentarzowy 44/2000.

Profesorka Traute związała się w Stralsundzie z wygnańcem z Velkiej Úpy, Alfredem Tipplem.
Przez całe wspólne życie dzieliła z nim tęsknotę za utraconym domem. Pomogła mu opracować historię rodu, którą przekazali nam do zachowania. Od wielu lat uczestniczyła w spotkaniach ziomkowskich. Pewnego dnia Traute postanowiła, że zadeklaruje swój związek z tradycją i zamówi strój taki, jaki nosiły kobiety z karkonoskiej rodziny Alfreda. Na podstawie kolorowego rysunku kazała go sobie uszyć w wiedeńskiej pracowni pani Susanne Svobodovej. Podczas ostatniej wizyty przekazała nam strój starannie złożony w oryginalnym pudełku, w którym przysłano go z Wiednia – jakby chciała powiedzieć: dawny dom mojej rodziny jest teraz waszym domem.

https://veselyvylet.cz/cz/pdf/veselyvylet_51_cz.pdf



opracował Marek Mozołowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *