W 1954 roku obchodzono by 300 lecie schroniska Hampelbaude – Strzecha Akademicka
W 1954 roku w gazecie Schlesische Bergwacht, 1954, Jg. 5, Nr. 7 ukazało się wspomnienie tamtych obchodów.
Strzecha Akademicka (obok schroniska Pod Łabskim Szczytem) uważana jest za najstarsze schronisko w Karkonoszach.
Buda pasterska stojąca na Polanie Złotówka, przy starym Trakcie Śląskim, służyła górskim wędrowcom już w I połowie XVII wieku. Wzmiankowana u Gryphiusa w 1645 roku[1]. Daniel Steiner (stąd nazwa budy Danielsbaude) był następcą niejakiego Tanla (Tanlabaude), który tu gospodarzył już w 1642 roku. Pierwsi właściciele słynęli ze znakomitej nalewki na szyszkach i gry, na rogu bądź trąbie, na powitanie i pożegnanie gości.
Gustav Richter:
300 lat Hampelbaude (Schroniska na Polanie)
W „winogronowym miesiącu” (Weinmond) roku 1923, w samym środku inflacji, obchodziliśmy „300-lecie istnienia Wiesenbaude (czeskie Luční bouda)”, jak głosi tytuł jubileuszowej broszury, którą udało mi się zachować. Teraz, z dala od Karkonoszy (Riesengebirge), możemy uczcić trzystulecie istnienia Hampelbaude (Strzecha Akademicka) lub jak mawiano jeszcze sto lat temu, „Hampelsbaude”.
To jubileum przypadkowo zbiega się z 60. urodzinami wieloletniego przyjaciela Otto Kraußa. Mieszka on obecnie w Bischofswiesen koło Berchtesgaden ze swoją Gretel i synem Heinzem. Śląscy przyjaciele z okolic nie mogli sobie odmówić urządzenia Otto, z okazji 9 marca, porządnego baudenowego wieczoru, w którym oczywiście uczestniczyli również miejscowi górale.
Gdybyśmy nadal byli w Karkonoszach, z pewnością setki przyjaciół Hampelbaude zebrałyby się na trzystulecie. Ale niestety nie było nam to dane. Jakże ironicznie brzmi, że przed wysiedleniem rodziny Kraußów Polacy jeszcze przez pewien czas tolerowali ich obecność, by nauczyć się od nich, jak prowadzić tak dużą działalność schroniskową. Ten stan był jeszcze znośny, gdy znany polski narciarz Masuracz przejął gospodarzenie w schronisku. Bywał tam wcześniej jako gość i próbował pocieszyć Gretel Krauß słowami: „W Hampelbaude zawsze było dobrze”.
Oczywiście, ten polski „as narciarski” nie miał pojęcia, jak wyglądało to miejsce w swoich świetnych dniach, gdy żył jeszcze ojciec Otto. Jak przytulnie było tam już na przełomie wieków, zanim po pożarze w zimie 1905/1906 firma Gebr. Albert z Jeleniej Góry (Hirschberg) wzniosła okazały nowy budynek. W radosnych kręgach baudenowego bractwa Hampelbaude nie brał udziału żaden Polak. Cóż mogliby obcym powiedzieć tacy ludzie jak Reichssportwart Carl Diebin czy nasz książę Hubertus, który, choć często prosił o to skromnie, był wciąż tytułowany „Jego Królewską Wysokością”.
Wszyscy nasi wielcy artyści związani z Karkonoszami chętnie i często odwiedzali Hampelbaude. Z Wilhelmem Bölschem i Paulem Kellerem sam tam bywałem. A nasz przyjaciel Schreiber, który był tam jednocześnie instruktorem narciarskim i kucharzem, zanim przejął prowadzenie Riesenbaude (Schroniska na Śnieżce), serwował najsmaczniejsze potrawy do dobrego i taniego domowego wina.
Otto Krauß pokazywał nam na stoku swoje umiejętności na bardzo krótkich nartach, które jako jednoręki opanował do perfekcji. Ilu z dawnych stałych bywalców już nie żyje — jak na przykład przyjaciel Hugo Teichmann, który ze swojego „Schlesierhausu” (Domu Ślązaka) tak często przynosił ze sobą swój złoty humor!

Cóż Polacy mogli zrobić z szafami, kuframi i artystycznymi talerzami, które nic im nie mówiły, bo nie zbierali ich sami i nie wiązały się z nimi żadne serdeczne wspomnienia?
A gdzież podziała się niemal przysłowiowa czystość, z której słynęła Hampelbaude? Droga Rosel, wesoła „część wyposażenia domu” przez dziesięciolecia — gdy wyszłaś za jednego ze stałych gości, to były lepsze czasy, które zapewne już na długo odeszły! Drogi Otto Krauß, wielu wznosiło toast za Twoje zdrowie 9 marca i życzyło Ci radosnego powrotu do domu!
— G. R.

Z historii schroniska Strzecha Akademicka dawnej Hampelbaude
Hampelbaude, obecnie znana jako Strzecha Akademicka, to jedno z najstarszych i najbardziej znanych schronisk w Karkonoszach, jego historia sięga XVII wieku i jest bogata w wydarzenia oraz wizyty znamienitych gości.
Hampelbaude, położona na wysokości 1258 m n.p.m. między Równią pod Śnieżką a Małym Stawem, to jedno z najstarszych schronisk w Karkonoszach. Jej historia sięga XVII wieku, a sama nazwa pochodzi od rodziny Hempel (Hampel), która przez wiele pokoleń opiekowała się tym miejscem. Już w XVIII wieku była znana wśród wędrowców i turystów jako przytulne schronienie w sercu gór.
Historia i gospodarze schroniska:
- XVII wiek: Pierwotnie na Polanie Złotówka istniała pasterska buda służąca wędrowcom. W 1642 roku gospodarzem był niejaki Tanla (stąd nazwa Tanlabaude), a w 1645 roku wzmiankowany jest Daniel Steiner (Danielsbaude).
- 1758–1863: Schronisko przeszło w ręce rodziny Hamplów, od których nazwiska pochodzi nazwa Hampelbaude. 1896: W miejscu drewnianej budy wzniesiono nowy, większy obiekt, który niestety spłonął 1 kwietnia 1906 roku.
- 1906: Jeszcze tego samego roku, 8 września, schronisko zostało odbudowane i ponownie otwarte jako nowoczesny hotel górski.
- 1912: Obiekt został rozbudowany, zyskując m.in. elektryczne oświetlenie, centralne ogrzewanie oraz wygodnie urządzone pokoje z bieżącą wodą i łazienkami.
- W 1896 roku ówczesny właściciel Franciszek Krauss-junior podjął decyzję o wybudowaniu w miejscu drewnianej budy nowego, trzykondygnacyjnego schroniska. Posiadało ono na parterze kuchnię, trzy pokoje, stajnię i salę jadalną o powierzchni 80 m². Na pierwszym i drugim piętrze znajdowało się łącznie 11 pokoi oraz po jednym pomieszczeniu do suszenia bielizny.
- 1 kwietnia 1906 roku obiekt ten spłonął od ognia z nieszczelnego komina. poza przyczynami obiektywnymi do spalenia przyczyniła się też postawa straży pożarnej, traktującej pierwsze doniesienia o pożarze jako żart primaaprilisowy.
- 1912: Obiekt został rozbudowany, mieścił restaurację o powierzchni 140 m², bufet, kuchnię, zmywalnię naczyń, pokój dla przewodników, pokój zimowy, werandę z widokiem na Kotlinę Jeleniogórską i 17 pokoi gościnnych. W obiekcie zainstalowano także centralne ogrzewanie. W takiej, mało zmienionej postaci, obiekt dotrwał do dzisiaj. Również z tamtego czasu (najpóźniej z lat dwudziestych XX wieku) pochodzi znajdująca się w sali jadalnej spreparowana głowa łosia.
Znane postaci odwiedzające schronisko:
Leopold Graf von Schaffgotsch i Franz Anton Graf von Spork: Arystokraci ci również gościli w schronisku, podkreślając jego znaczenie na mapie ówczesnych elit.
Johann Wolfgang von Goethe: We wrześniu 1790 roku nocował w Hampelbaude, skąd rankiem 23 września wspiął się na Śnieżkę, by podziwiać wschód słońca.
Heinrich von Kleist: Latem 1797 roku poeta odwiedził schronisko i wpisał się do księgi pamiątkowej swoim utworem „Hymne an der Sonne”.
Król Fryderyk Wilhelm III i Królowa Luiza: W 1800 roku para królewska Prus odwiedziła Hampelbaude podczas swojej wizyty w Karkonoszach.
Znane osoby odwiedzające schronisko po 1900 roku:
- Theodor Fontane: Niemiecki pisarz i poeta, w swoim dziele „Die Poggenpuhls” wspomina o Hampelbaude, co świadczy o jej renomie wśród ówczesnych literatów.
- Członkowie artystycznej kolonii w Szklarskiej Porębie: W pobliskiej Szklarskiej Porębie istniała znana kolonia artystów, w tym bracia Carl i Gerhart Hauptmannowie, Hermann Hendrich oraz inni twórcy. Choć brak bezpośrednich dowodów na ich wizyty w Hampelbaude, bliskość schroniska sugeruje, że mogli je odwiedzać.
Właściciele schroniska i ich rodziny:
- Bracia Hempel (Hampel): Od końca XVII wieku do 1863 roku schronisko było w posiadaniu braci Hempel, od których nazwiska pochodzi nazwa Hampelbaude.
- Franz Krauss: W 1866 roku Johann Adolph sprzedał schronisko Franzowi Kraussowi. W 1883 roku Krauss przekazał zarządzanie obiektem swojemu synowi. To za ich czasów, w 1896 roku, przeprowadzono znaczącą przebudowę schroniska, dostosowując je do rosnących potrzeb turystów.
- Margarete Römer (z domu Krauss): Córka Franza Kraussa, Margarete, urodziła się w Hampelbaude. Była żoną Heinricha Richtera, a po jego śmierci wyszła za mąż za Wernera Römera, dyrektora oddziału Deutsche Bank w Elberfeld. Po śmierci drugiego męża w 1933 roku, Margarete zarządzała schroniskiem, wspierana przez swoją córkę.
Po II wojnie światowej, Hampelbaude zostało przejęte przez polskie władze i otrzymało nazwę Strzecha Akademicka – nawiązując do tego, że zarządzaniem obiektu zajęły się środowiska akademickie. Mimo zmian politycznych i narodowościowych, schronisko zachowało swój wyjątkowy klimat i nadal przyciąga rzesze turystów.
Dziś Strzecha Akademicka to nie tylko punkt wypadowy na Śnieżkę czy Samotnię, ale też żywy pomnik historii – świadek przeszłości, który łączy pokolenia i narodowości w miłości do Karkonoszy.
Karkonosze, 29 czerwca 1909 roku
List Hermann H. Jacoby z opisem podróży w Karkonosze.
Wędrówka przez karkonoskie schroniska: od Brodbaude do Śnieżki
O godzinie jedenastej podjechała bryczka. Razem z Josephem, Aennchen, Emily i mną ruszyliśmy w stronę schroniska Brodbaude¹. Te górskie „baude” przypominają nasze drewniane domy – w dużych izbach stoją ogromne kaflowe piece, które trzeba rozpalać nawet latem, gdy słońce nie grzeje, a chłód wysokości daje się we znaki.
Pod jednym dachem trzymane jest bydło, a nad nim składowana jest pasza na długą zimę. W tym sianie nocują też piesi wędrowcy. Zima trwa tu osiem miesięcy, a śnieg sięga nierzadko od trzech do sześciu, a nawet siedmiu metrów. Zasypuje okna, sięga po kalenice dachów. Mieszkańcy muszą wtedy kopać tunele od drzwi do zabudowań gospodarczych.
Zimą szlaki oznacza się wysokimi tyczkami, które wbija się w ziemię jesienią. Gdy szaleją zawieje i śnieg niesie z wiatrem we wszystkie strony, ludzie pozostają w schroniskach całymi dniami, bez możliwości wyjścia.
Ale latem wszystko się zmienia. Baude stają się miejscami spotkań turystów – niektóre zamieniają się w hotele i restauracje z przytulnymi wnętrzami, staromodnymi meblami i ścianami ozdobionymi sentencjami.
Hampelbaude – poezja i pieczeń
Po dwóch godzinach wspinaczki dotarliśmy do Hampelbaude², gdzie zjedliśmy obiad. Nad drzwiami widniał napis:
„Erbaut wetterfesteb Mannen,
Aus alten sturmgefeiten Tanen,
Und Berggrabit mit Muh gespalten,
Nun hoff mit Gott ich Stand zu halten.”
Tłumaczenie:
Wzniesione przez ludzi odpornych na wichry,
Z jodeł przez burze hartowanych,
Z granitu gór trudem rozłupanego,
Z Bożą pomocą niechaj trwa.
Właściciel tego schroniska posiada elegancki dom zimowy w Karpaczu (Krummhübel) i dorobił się niemałego majątku, obsługując letnich turystów. Wszystkie zapasy trzeba wnosić na plecach lub wwozić końmi – nawet szklanka wody kosztuje tu 2½ centa³.
Po sytym posiłku dziewczęta ruszyły w kierunku Śnieżki⁴, która wznosi się na 5248 stóp (1603 m) n.p.m., podczas gdy nasz punkt wyjścia – Arnsdorf⁵ – leży jedynie 1415 stóp (431 m) nad poziomem morza. W dolinach śnieg wciąż leży miejscami na 60–90 cm. Nie mogłem się powstrzymać i wdałem się z Josephem w bitwę na śnieżki.
Śnieżka i góry w służbie idei
Dotarcie na miejsce zajęło nam godzinę. Podejście było strome, ale widoki – tak spektakularne – że nie czuło się wysiłku. W opuszczonych miejscach sadzi się kosodrzewinę. Rośnie powoli – osiąga zaledwie metr po 10–15 latach. Niemcy mają prawo nakazujące zasadzenie nowego drzewa za każde ścięte. W całych górach widać młode „Schlonungen” – równe szeregi sadzonek sosny i jodły, pielęgnowane przez pierwsze pięć lat. Potem rosną szybciej. Po pięćdziesięciu latach można je ściąć i zastąpić nowymi. I tak — bez końca. Tego właśnie potrzeba nam w Stanach.
Pomniki i jeziora jak z legendy
W drodze powrotnej natknęliśmy się na pomnik założyciela Riesengebirge-Verein, czyli Towarzystwa Turystycznego Karkonoszy. Ma ono członków w całych Niemczech, a jego celem jest budowa i utrzymywanie górskich szlaków. Pomnik zbudowano z kamieni pochodzących z różnych niemieckich regionów, gdzie działają lokalne oddziały – jeden z nich pochodzi nawet z Nowego Jorku, znad rzeki Hudson.
W dole, w skalnym kotle, ukryte jest wielkie jezioro – wygląda jak stworzone ludzką ręką. Zeszliśmy 335 metrów w dół do Schlingelbaude⁶ – dotarliśmy tam o 17:15. Pół godziny później dołączyły do nas dziewczęta i wspólnie zeszliśmy do Brodbaude, gdzie czekał na nas powóz Josefa. Zawiózł nas do Karpacza, gdzie spotkaliśmy się z całą rodziną – szli na nasze spotkanie trzy kwadranse. A potem – razem z Josephem – wróciliśmy pieszo do domu.
Nota o autorze tej relacji – Hermann H. Jacoby
27 marca 1909 roku Hermann H. Jacoby, wraz z żoną Jennie i córką Emily, wsiadł na pokład parowca Barbarossa, rozpoczynając podróż do Europy. Celem były odwiedziny u krewnych, zwiedzanie i powrót do miejsc znanych im z czasów przed emigracją do Ameryki.
Hermann, zwany H.H., był prezesem firmy Jacoby Art Glass w St. Louis, którą prowadził wspólnie z synem Charlesem. Przez cały siedmiomiesięczny wyjazd Hermann pisał do Charlesa listy, w których relacjonował codzienne przygody. Listy te były spisywane przez sekretarkę w biurze i to właśnie te maszynopisy przetrwały do dziś jako świadectwo podróży – publikowane na tym blogu. Niektóre błędy językowe, zwłaszcza w pisowni niemieckiej, pochodzą zapewne zarówno od Hermanna, jak i sekretarki. Teksty zostały wstępnie poprawione, choć większość zachowano w oryginalnej formie. Ilustracje pochodzą z pocztówek, które rodzina wysyłała lub zbierała jako pamiątki. Szczególne podziękowania należą się ciotce Emily – to dzięki niej zachował się dziennik i dwa albumy pocztówkowe.
Zebrane Hermaanna H. Jacoby opubilkował jego wnuk pod tytułem The Jacobys’ Grand Tour 1909
zredagował Marek Mozołowski
| Osoba | Objaśnienie |
| Otto Krauß | Prowadził Hampelbaude; po wojnie wygnany, osiadł w Bawarii |
| Gretel Krauß | Żona Otto Krauß |
| Heinz Krauß | Syn Otto i Gretel Krauß |
| Masuracz | Polski narciarz, zarządzał Hampelbaude po 1945 |
| Prinz Hubertus | Książę Hubertus z Prus |
| Prinz Heinrich | Książę Henryk, brat cesarza Wilhelma II |
| Kaiser Wilhelm II | Cesarz niemiecki, odwiedził Giersdorf w 1897 po powodzi |
| Carl Diebin | Reichssportwart – wysoki urzędnik ds. sportu w Rzeszy |
| Wilhelm Bölsche | Niemiecki pisarz i przyrodnik |
| Paul Keller | Niemiecki pisarz |
| Hugo Teichmann | Bywalec gór, mieszkał w „Schlesierhaus” |
| Kantor Neugebauer | Nauczyciel i pszczelarz |
| Kantor Hindemith | Muzyk kościelny |
| Kantor Plischke | Długoletni nauczyciel i organista |
