Z Breslau na Front Niezwykły Tydzień Sierpnia 1914. Kobiety oddają lornetki dla wojska
Wrocław, 8 sierpnia 1914 r. gazeta „Schlesische Zeitung” informuje
Wojna.
Członek redakcji „Schlesische Zeitung”, powołany do wojska, przesyła nam z granicy rosyjskiej następującą kartę pocztową polową: „Dziś maszerujemy — nastrój ludzi jest wspaniały. Niech żyje Król!” Maszerujemy — to jest również główny ton, który teraz płynie ze wszystkich wiadomości napływających z różnych teatrów wojny i które w sobotę wieczorem we Wrocławiu mogły zostać przekazane publiczności. Prawie jeszcze liczniej niż we wszystkie dotychczasowe dni cisnęli się ludzie przed budynkiem „Schlesische Zeitung”, gdzie po zapadnięciu zmroku za pomocą fotografii wyświetlano napływające depesze. Wszystko, co się dowiedziano, nadawało się do wzmocnienia i podniesienia naszej ufności i nadziei w niezwyciężoną siłę naszej armii. Szczególnie żywo działo się ponownie w sali depesz „Schlesische Zeitung”, gdzie oprócz wydawania wydań specjalnych przyjmowano również dary miłości, a zwłaszcza lornetki. Tych ostatnich oddano wiele setek sztuk i z największą radością można stwierdzić, że sugestia majora Engela padła na żyzny grunt: od skromnej lunety operowej najstarszego typu po wartościową, nowoczesną lornetkę polową napływały egzemplarze, ofiarowane przez wrocławskie kobiety i mężczyzn jako mile widziany dar dla ojczyzny i armii. Również sprzedaż kwiatów na rzecz Czerwonego Krzyża przyniosła piękne zyski, tak jak zresztą wszystko, co teraz musi pozostać w domu, w jednomyślnym entuzjazmie stara się, każdy według swoich najlepszych sił, pomóc tym, którzy w tych godzinach tam na polu oddają za nas swoje życie.
Od kilku dni krajobraz uliczny ukazuje nową cechę: maszerujące kompanie robotnicze, oznaczone białymi opaskami na ramieniu jako wojskowe. Oczywiście wszyscy śledzą z ciekawością te postacie i ich drogę, ale ludzie ci doświadczyli przy tym gorzkiego upokorzenia, że często są uważani za żołnierzy drugiej klasy, tzn. za żołnierzy, którzy odbyli służbę, ale zostali zdegradowani do drugiej klasy z powodu kary hańbiącej i dlatego nie wolno im nosić munduru królewskiego, lecz są wykorzystywani tylko do ciężkich prac. W rzeczywistości są to jednak rezerwiści zastępczy, którzy jeszcze nie służyli i dlatego nie są umundurowani, a tymczasem znajdują tu inne zastosowanie do prac wojskowych. W tych kompaniach robotniczych reprezentowane są wszystkie stany, od akademików po prostych robotników fizycznych, a przy rodzaju ich zatrudnienia zakłada się pełną wiarygodność. Poszukiwani jakiś czas temu przez miasto za pomocą ogłoszeń pracownicy opłacani przez miasto stanowią zupełnie inny kontyngent.
Ubiegła niedziela była pierwszym dniem mobilizacji, niezapomniany tydzień pełen najbardziej podniosłych wrażeń leży za nami, jasno jednak świeci przyszłość: Przez walkę do zwycięstwa!
