Zimowe trasy potrzebują koloru. Nordfinder pokazuje, jak to zrobić dobrze
Od lat widać wyraźną tendencję: narciarze biegowi wybierają przede wszystkim odzież w stonowanych, jednolitych barwach. Spodnie – zazwyczaj czarne. Kurtki – najczęściej w jednym, bezpiecznym kolorze: granat, zgaszona czerwień, czasem butelkowa zieleń. To praktyczne, uniwersalne i – nie ma co ukrywać – zgodne z wieloletnim stylem uprawiania tego sportu.
Podczas rozmowy z pracownikiem sklepu Nordic-Sport.pl usłyszałem jednak ciekawą obserwację: coraz więcej klientów zaczyna szukać czegoś odważniejszego. „Narciarstwo biegowe przestaje być tylko zimową aktywnością rekreacyjną. Ludzie traktują je jak pełnoprawny sport outdoorowy, a wraz z tym rosną oczekiwania co do wyglądu i funkcjonalności stroju” – usłyszałem.
I w tym miejscu na scenę wchodzi czesko-słowacka marka Nordfinder, która postanowiła wywrócić utarte schematy do góry nogami. Zamiast klasycznej czerni i granatu proponuje kurtki techniczne oraz spodnie w świeższych, bardziej wyrazistych barwach. To nie są krzykliwe kolory rodem z lat 90., tylko przemyślane połączenia – przyciągające wzrok, ale nadal zachowujące outdoorowy charakter. Od przygaszonych turkusów, przez burgund, aż po eleganckie zestawienia kontrastowych paneli.
Po co kolor na trasach biegowych?
Po pierwsze – lepsza widoczność, co przy dynamicznych treningach i zmiennych warunkach pogodowych ma znaczenie.
Po drugie – odświeżenie wizerunku narciarstwa biegowego, które często bywa kojarzone z bardzo konserwatywną estetyką.
Po trzecie – zwykła przyjemność. Bo dobrze dopasowany, wygodny i estetyczny strój po prostu motywuje do wyjścia na trasę.
Nordfinder udowadnia, że techniczność i odwaga kolorystyczna mogą iść w parze. Materiały są oddychające, elastyczne, przystosowane do pracy w szerokim zakresie temperatur i intensywności wysiłku. Krój jest dopasowany, ale nienachalny – dokładnie taki, jakiego oczekują współcześni narciarze biegowi.
Zobaczcie sami i dajcie znać, co o tym sądzicie.
Czy na polskich i czeskich trasach zagości wreszcie trochę więcej koloru? Jeśli tak – to właśnie dzięki markom, które nie boją się wyjść poza utarte schematy.

