Władysław Zamoyski – Człowiek, który ocalił Tatry
Władysław Zamoyski: Arystokrata, który oddał wszystko Polsce
Gdyby nie Władysław Zamoyski, Tatry wyglądałyby bardzo smutno, a Morskie Oko znajdowałoby się na Słowacji.

Hrabia Władysław Zamoyski herbu Jelita (ur. 18 listopada 1853 w Paryżu, zm. 3 października 1924 w Kórniku).
Jeden z największych Polaków, który życie i majątek poświęcił Polsce i jej obywatelom. Tatrom groziła zagłada. Lasy tatrzańskie były eksploatowane przez działające w Kuźnicach i Kościelisku huty żelaza. Gdy wyczerpane zostały złoża rud, huty zostały zamknięte, a lasy tatrzańskie zamierzał wykupić przedsiębiorca.
Pod koniec XIX wieku Zakopane zaczęło zyskiwać na znaczeniu jako miejscowość uzdrowiskowa. Zagrożeniem, dla Tatr i Zakopanego była licytacja, która miała odbyć się 9 maja 1889 roku. Jednym z chętnych do nabycia był przedsiębiorca drzewny i właściciel papierni z Nowego Targu, który zapewne wyciąłby wszystkie lasy do końca. Towarzystwo Tatrzańskie zebrało pewną kwotą, która jednak nie była wystarczająca na zakup dóbr Zakopanego. Reprezentant hrabiego Władysława Zamoyskiego, konsekwentnie przebijając oferty konkurentów o symbolicznego centa. Zamoyski przystąpił do odbudowy lasów, urządził szkółkę drzewną, organizował kursy dla gajowych.
Doprowadził do zbudowania linii kolejowej z Chabówki do Zakopanego, otwartej w 1899. Popierał swą działalnością i finansami różne instytucje oświatowe, kulturalne, użyteczności publicznej oraz inwestycje turystyczne Towarzystwa Tatrzańskiego. W latach 1891–1892 r. powołał do istnienia spółkę handlową, której ideą było krzewienie polskiego handlu. Zamoyski przyczynił się również do budowy wodociągów (1905 r.) i elektryfikacji Zakopanego. W 1914 r. rozpoczął w Kuźnicach budowę elektrowni. Współfinansował budowę szosy z Zakopanego do Morskiego Oka. Ofiarował br. Albertowi teren pod budowę klasztoru (zarówno dzisiejszy klasztor sióstr Albertynek w rejonie Kalatówek oraz klasztor braci albertynów na Śpiącej Górce. Wspierał utworzoną przez jego matkę Szkołę Domowej pracy Kobiet (założoną już w Kórniku, w 1882 r., przenoszoną ze względu na wspomniane rugi pruskie w różne miejsca, Był współorganizatorem zakopiańskiego oddziału Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, aktywnie działał w Towarzystwie Tatrzańskim.

WIERCHY ROCZNIK POŚWIĘCONY GÓROM I GÓRALSZCZYŹNIE
ORGAN POLSKIEGO TOWARZYSTWA TATRZAŃSKIEGO. ROK TRZECI. KSIĘGARNIA WYDAWNICZA H. ALTENBERGA WE LWOWIE 1925
W tym roczniku Wierchów znajdziemy pośmiertne wspomnienie Walerego Goetela o Władysławie Zamoyskim.
Walery Goethel (ur. 14 kwietnia 1889 w Suchej, zm. 6 listopada 1972 w Krakowie) – geolog, ekolog i paleontolog, podróżnik, profesor, działacz społeczny, taternik, wioślarz członek i działacz Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego.
Schronisko PTTK na Hali Ornak nosi jego imię.
Życie Władysława Zamoyskiego było górne i w przebiegu swym głęboko dramatyczne.
Urodził się na emigracji w Paryżu dnia 18 listopada 1853 r., z ojca Władysława, jenerała wojsk polskich i Jadwigi z Działyńskich. Ojciec walczył w powstaniu r. 1831, później na emigracji rozwijał wraz z ks. Adamem Czartoryskim żywą działalność patrjotyczną. Matka po śmierci męża oddała się całą duszą wspomnieniom niepospolitej postaci jenerała, którego „ Pamiętniki“ troskliwie opracowywała i wydawała, niestrudzonej pracy nad założeniem, utrzymaniem i rozwijaniem szkoły domowej pracy dla kobiet w Kuźnicach, oraz wychowaniu syna, odpłacającego jej najgorętszą miłością i czcią.
Niecodzienna skala życia rodziców była pięknem tłem, na którem bujnie rozwinęła się indywidualność syna. Młodość Jego spłynęła na obczyźnie w Paryżu, gdzie ś.p. Władysław skończył liceum i szkołę politechniczną; jako syn obywatela francuskiego odbył służbę wojskową w wojsku francuskiem, a następnie, wysłany przez Rząd francuski w delegacji ekonomicznej do Australji, na wystawę w Sydney, puścił się w dwuletnią podróż dookoła świata, pełną nadzwyczajnych wrażeń i przygód. W tym czasie zmarł rodzony Jego wuj, Jan Działyński i zapisał Mu dobra Kórnik w Wielkopolsce wraz z zamkiem, bibljoteką i muzeum. Na Władysława Zamoyskiego spadło ciężkie zadanie objęcia tych dóbr w stanie tak obdłużonym, że w zwykłych warunkach należałoby sprzedać część, ażeby uratować resztę.
Wtedy zabłysnęły nieporównane zalety Zmarłego w całej pełni: z rozmachem i właściwym sobie entuzjazmem, żelazną pracą, wytrwałością i oszczędnością zabrał się do uzdrowienia dóbr i w krótkim stosunkowo czasie nie tylko spłacił wszystko, ale począł ratować inne majątki polskie w Poznańskiem, aby nie przeszły w ręce niemieckie. Działalność ta sprowadziła na Niego w czasach polityki kolonizacyjnej niemieckiej i rugów Bismarkowskich prześladowanie Niemców; w roku 1886 musiał Zamoyski wraz z matką opuścić ojczystą ziemię i udać się na wygnanie, na którem przebywał 33 lat, tylko ukradkiem dojeżdżając do Kórnika.
Ale cios ten nie przerwał Jego czynnego i ofiarnego trybu życia. W roku 1889 nabywa Władysław Zamoyski zniszczone dobra Zakopane, aby z całą energją zabrać się do ich ratunku i podniesienia. Odtąd życie Jego dzieli się pomiędzy rozmaite prace w Poznańskiem, jak sanacja i niedopuszczenie do przechodzenia w obce ręce kilkunastu majątków oraz współdziałanie w akcji ekonomicznej wszelkiego rodzaju, a działalność w Zakopanem, gdzie jest inicjatorem, duszą i stróżem wszystkich wielkich i dobrych dzieł.
Prace te posuwały się naprzód wśród niezmiernych trudów, szczególnie ciężkiem zadaniem było utrzymanie dóbr Kórnik, które pozbawione bezpośredniej opieki właściciela, coraz bardziej podupadały. Mimo to Zamoyski nie dopuścił nigdy do sprzedaży choć części swych dóbr, które już wówczas za własność Narodu uważał: zacisnąwszy zęby, trwał w swym arcyoszczędnym i prostym trybie życia, zapobiegliwością i oszczędnością, utrzymując Swe mienie w nienaruszonym stanie.
Na walce tej i znoju zeszły Mu długie lata aż do wojny światowej.
Z chwilą jej wybuchu sytuacja Zamoyskiego stała się jeszcze trudniejszą. Jako francuski obywatel zmuszony przez cały czas wojny przebywać zagranicą, toczył z Paryża, gdzie wraz z matką i siostrą pędził prawdziwą biedą ścieśnione życie, zażartą walkę o utrzymanie Kórnika, który Niemcy chcieli skonfiskować. Równocześnie służył umiłowanej nad życie sprawie polskiej słowem, piórem, propagandą, stosunkami, jakie miał zagranicą w bardzo rozległej mierze.
Zakończona wojna przyniosła wreszcie to, za czem tęsknił Swem gorącem sercem i o czem marzył przez całe Swe życie: niepodległość Ojczyzny. Zamoyski wraca do kraju i spędza w wolnej Polsce ostatnie Swe lata w niestrudzonej pracy nad odbudową Swego zniszczonego wojną mienia w jednym jedynym wielkim celu: ofiarowania go Narodowi, którego był najwierniejszym sługą.
Oszczędzając, odmawiając sobie wszystkiego, doprowadza do porządku dobra Kórnik, zabliźnia rany, zadane wojną Zakopanemu, wypracowuje projekty fundacji „Zakładów Kórnickich” o wzniosłych i szlachetnych celach społecznych i naukowych, przeprowadza uroczyste zrzeczenie się majątku Swego i Swojej siostry na rzecz fundacji w wielkodusznym akcie donacyjnym z dnia 16 lutego 1924 r.
Po śmierci ukochanej matki, która wywołała gwałtowne wstrząśnienie psychiczne i nerwowe u syna, zdwaja Władysław Zamoyski Swe wysiłki w kierunku realizacji fundacji. Ostatnie miesiące Jego życia to gorączkowe wysiłki w zwalczaniu piętrzących się trudności i napięte oczekiwanie na decyzję najwyższych czynników Rzeczypospolitej, w których ręce złożono losy fundacji.
Wreszcie dnia 30 września 1924 r. Rada Ministrów przyjmuje i zatwierdza statut fundacji, a w kilka dni później, dnia 3 października, umiera Zamoyski.
Czy powalony ciężką niemocą i niemal nieprzytomny rozumiał jeszcze szczęsną dla Niego wiadomość o wejściu fundacji w życie, niewiadomo…
Dla wszystkich miłośników naszych najpiękniejszych gór polskich, po stać Władysława Zamoyskiego pozostanie w niezatartej pamięci, jako człowieka dla Tatr i Zakopanego prawdziwie opatrznościowego.
Już sama chwila i sposób zakupienia przez Niego Zakopanego były zwiastunami, że w dziejach Tatr Polskich zaczyna się nowa karta. Wskutek długoletniej rabunkowej gospodarki i niedołężnej administracji, Zakopane, wraz z większą częścią należących do nich najpiękniejszych
okolic Tatr Polskich, popadły w latach ośmdziesiątych w stan zupełnej ruiny.
W szczególności stan lasów był tak okropny, że Tatrom Polskim groziła zamiana na całkowitą pustynię, a Towarzystwo Tatrzańskie w słusznem zrozumieniu zawisłej nad Tatrami klęski, rozwinęło usilną akcję w kierunku nabycia zakopiańskiego klucza na rzecz Narodu. Mimo to dobra zakopiańskie wystawione zostały na licytację, a Towarzystwo Tatrzańskie stając do tej licytacji dnia 9 maja 1889 r„ a rozporządzając środkami bardzo ograniczonemi, mimo wszelkich wysiłków mało miało widoków na zapobieżenie nieuchronnej, zdawało się, katastrofie, jaką byłoby przejście Zakopanego w ręce obce.
1 wówczas zjawia się zbawca Tatr w postaci Hr. Władysława Zamoyskiego, który na licytacji zniszczone dobra zakupuje. Jak wielką była radość z tego zdarzenia miłośników gór, świadczy fakt, że Towarzystwo Tatrzańskie oceniając wielkoduszne intencje Zamoyskiego, składa Mu przez osobną deputację najserdeczniejsze podziękowanie i postanawia zbierać fundusze na wystawienie przy Morskiem Oku kaplicy, na pamiątkę wydobycia Zakopanego z rąk obcych.
I rzeczywiście dzieje dóbr zakopiańskich zmieniają się odtąd całkowicie na lepsze. Władysław Zamoyski rozpoczyna wielką, na długie lata zakreśloną pracę nad zasadzeniem i odnowieniem zniszczonych lasów tatrzańskich, nad uporządkowaniem gospodarki i podniesieniem ekonomicznem Zakopanego i Podhala.
Nie ma rzeczy, ani dzieła doniosłego, w którem nie brałby udziału, którego nie byłby inicjatorem, twórcą lub wielką częścią: wybudowanie drogi Zakopane— Morskie Oko, udostępnienie regli tatrzańskich, kolej Chabówka— Zakopane, wykup propinacji w okręgu zakopiańskim i przelanie jej do rąk rodzimych, założenie, zbudowanie i ciągłe popieranie szkoły przemysłu drzewnego, budowa nowego kościoła i rozmaitych budynków użyteczności publicznej w Zakopanem, budowa wodociągu, urządzenie oświetlenia elektrycznego, toru bobsleighowego, założenie i rozwinięcie Spółki handlowej w Zakopanem, jako wielkiej placówki polskiego handlu, podniesienie zakładu Dr. Chramca, oddanie gruntu pod szereg instytucji publicznych, jak gimnazjum, nowa szkoła przemysłu drzewnego, kolonie urzędnicze i wojskowe, zakłady zakonne pracy i miłosierdzia, wzorowe letniska, uprzemysłowienie Kuźnic przez założenie papierni i kamieniołomów, utrzymywanie i prowadzenie, przy ogromnym nakładzie wysiłków i pieniędzy, przez lat 42 zakładu kuźnickiego pracy kobiet, założonego w roku 1882 przez p. Jenerałową w duchu ideałów narodowych i katolickich, przeprowadzenie wzorowej gospodarki leśnej na obszarze większej części Tatr Polskich, wykupienie szeregu hal górskich dla- podniesienia ich stanu i ochrony przyrody, ostatnio nowa wielka skocznia narciarska — oto główne etapy tego błogosławionego dzieła, jakiego dokonał Władysław Zamoyski w Zakopanem i w Tatrach.
Obok jednak tego olbrzymiego dorobku postępu i kultury, inną wielką zasługą zasłużył sobie Zamoyski na wieczny pomnik w Tatrach: udziałem w sporze o Morskie Oko. W sporze tym, trwającym lat ośmnaście, we wszystkich 8 procesach i sądzie międzynarodowym, który ostatecznie sprawę rostrzygnął, był Zamoyski duchem sprawy, mieczem walczącym, płomieniem niewygasłego entuzjazmu, zapału porywającego i wiary niezłomnej. Z całym romantyzmem swego usposobienia, czystością zasad i niezwalczoną energją stał Zamoyski przez lat kilkanaście na straży kilkuset morgów nagich skał tatrzańskich, jako wcielenia Jego idealizmu życiowego i narodowego. On to organizował i podtrzymywał opór ludności miejscowej przeciw gwałtom żandarmów węgierskich, On brał czynny udział w homeryckich scenach bojów z „jegrami“ o przebieg granicy, On bronił wpływami, stosunkami i obroną prawną swych górali przed ściganiem ich wyrokami, On swą wspaniałą postacią, zapałem, siłą uczucia i oryginalnością sądu przekonywał i zjednywał do obrony naszej słusznej sprawy najlepsze jednostki w społeczeństwie, gromił i zwalczał opornych, budził obojętnych. On inicjował akcję prasową i propagandową, On jeździł niezmordowanie, pracował i działał słowem i czynem we wszelkich instancjach krajowych i międzynarodowych, gdzie spór się toczył, On popierał materjalnie i wszelkim wysiłkiem wszystkie prace w całym sporze od najdrobniejszych do największych.
Z drżeniem też do głębi wzburzonego serca jechał Zamoyski do Gracu na sąd międzynarodowy w roku 1902, a gdy wyrok tego sądu oddał nam sporny obszar, szlachetna Jego dusza zabrzmiała tonami najwyższego entuzjazmu radości i szczęścia. Do śmierci swej wspominał tę chwilę, jako jedną z najszczęśliwszych w Jego życiu…
Polskie Towarzystwo Tatrzańskie uzyskało w Zamoyskim wielkiego orędownika i protektora. Nie było pracy Towarzystwa, której by szczędził swej pomocy, czynnie nawet pracując w Wydziale Towarzystwa, którego przez szereg lat był członkiem. Jem u zawdzięcza Towarzystwo możność budowy i wydatne poparcie budowy schroniska nad Morskiem Okiem, Jego nieustannej cichej ofiarności w materjałach, pieniądzach i ludziach, przebudowy schronisk w dol. Pięciu Stawów Polskich i w dol. Roztoki, budowę przeważających części dróg, szlaków i ścieżek turystycznych w Tatrach, Jego wydatnej pomocy budowę dworców w Zakopanem, Jego darowiźnie wybudowanie i uzyskanie na własność dobudowy Szkoły Przemysłu Drzewnego. W Dworze Zakopiańskim dzięki Jego stanowisku Polskie Towarzystwo Tatrzańskie miało i ma ostoję, o którą opierało się i opierać może wszelkie swe prace na obszarze Tatr.
Gdy szlachetne dzieła Zamoyskiego postawiły Mu trwały pomnik w dziejach Narodu, Jego niezwykła i nawskroś oryginalna indywidualność zjednały Mu niewygasłą pamięć wszystkich tych, którzy z nim bezpośrednio się stykali. Pamięć ta żyje dwojaka, jak dwojaką jest natura człowieka: ludzie, którzy
mają odczucie wyższych celów życia, uważali Zamoyskiego i uważają za wielkiego ascetę, święte
go niemal człowieka w swem dobrowolnem wyrzeczeniu się wszystkiego i bezgranicznej ofiarności, ludzie, których udziałem jest wszelkiego rodzaju małość, wzruszali i wzruszają ramionami
na wspomnienie Zamoyskiego, za dziwaka i zaciekłego skąpca przez nich ogłaszanego. — Istotnie jedną z naczelnych cech charakteru Zamoyskiego była oszczędność. Odmawiał sobie wszelkich przyjemności czy rozrywek, gdy to miało pociągnąć za sobą najmniejszy choć wydatek, słynął z ograniczania się do ostateczności w podróżowaniu. Zapatrzony w wielkie cele swego życia, przejęty chrześcijańską miłością ofiary, nie oglądał się na to, co mówili o nim zjadliwie, jak przedrwiwali te Jeg o właściwości mali ludzie i kroczył śmiało swoją drogą. Ci jednak, którzy znali i rozumieli głębiej Jego życie, wiedzieli, że ten człowiek, który odmawiał sobie wszystkiego, nie znał granic w swej bezgranicznej szczodrobliwości dla innych. To, co odejmował sobie, oddawał w nie ustannej, absolutnie utajonej ofiarności na ciche stypendja, darowizny, pomoce doraźne, dary kolatorskie i niezliczoną była liczba tych, którzy cicho sławili Jego imię.
Tak niezwykle pojmowanej oszczędności odpowiadała przedziwna prostota Jego życia. Kto widział tego człowieka, jak ubrany w najskromniejsze szaty, przemieszkiwał w umeblowanej z największą prostotą izbie, sypiał na twardem łożu, szczerze i bezpośrednio obcował z najbiedniejszym prostaczkiem, zasiadał do skromnego posiłku z całym personelem w Kuźnicach czy Kórniku, — odnosił wrażenie wskrzeszonego typu pierwszych chrześcijan. W każdym kroku i ruchu tego wielkiego chrześcijanina, przebijała jednak niezwykła rasa starego świetnego rodu. W całej wspaniałości rozbłyskiwała ona na tle ślicznego, niezwykłego pod każdym względem zamku w Kórniku. Tam otaczała wdzięcznego gościa niezrównana i podbijająca gościnność staroszlachecka, tam w entuzjastycznym przewodniku po zbiorach zamkowych, jakim był Zamoyski, znajdowało się odbicie wspaniałych dziejów Jego rodu, zasług dla Ojczyzny najlepszych Jej synów, dramatycznych i poświęcenia dla Narodu pełnych czynów rodziny Działyńskich. A gdy z głębokiem wzruszeniem dobywał Zamoyski z niepokaźnego pudełka największą świętość, jaką przechowywał, czapkę katorżną męczennika Sybiru, który po przebytych niesłychanych mękach znalazł u niego schronienie,—
a wreszcie dźwignął swą potężną dłonią wielki miecz krzyżacki o rozmiarach Zerwikaptura i machnął nim swobodnie w powietrzu, miało się nieodparte wrażenie zmartwychwstania tych typów magnatów polskich, których prostota, połączona z niezrównanym gestem, fantazja, wojowniczość i siła fizyczna, związane z największą chrześcijańską pokorą, głęboką wiarą i spartańskim trybem życia, czyniły z nich najświetniejsze typy rycerzy chrześcijaństwa.
Niezwykle ujmującym, pełnym niewypowiedzianego czaru był sposób Zamoyskiego obcowania z ludźmi i Jego dar narratorski. Dzień spędzony z Zamoyskim należał do najszlachetniejszych przyjemności. Ze skarbca Jego przepysznej indywidualności buchały niepowstrzymanym strumieniem
doskonałe, pełne humoru i temperamentu powiedzenia, świetne aforyzmy i opowieści, głębokie i na wskroś oryginalne myśli, arcyciekawe wspomnienia, wspaniałe pomysły i ideje. Człowiek czuł się mimowoli wciągniętym w krąg Jego bogatego życia, dźwigniętym w świat wzniosłości i służby dla idei, przeniesionym w sfery podniebne.
Nieporównanem było zdrowie wewnętrzne, pogoda i optymizm Zamoyskiego. Podłości i złości ludzkiej niemal nie dostrzegał, jeśli wciskały się przemocą, stając na Jego drodze, starał się je tłumaczyć jak najlepiej i granic nie znał w mądrej pobłażliwości. Jedynie przyziemność ludzka zupełna, życie dla podłego codziennego używania bez żadnych celów wyższych, budziło w nim odrazę i obrzydzenie. Gdy natomiast natrafił na ludzi, choć nieco wzniesionych ponad szarzyznę, lub choć życzliwych idei, zbliżał się do nich z wiarą dziecka i za każdy ich czyn, a nawet słowo dobre, płacił im głęboką wdzięcznością swej gorącej natury. Właściwość ta Jego, dała się szczególnie zauważyć w ostatnich latach, gdy niepodległość Ojczyzny całemu Jego życiu nadała jeszcze żywsze zabarwienie i pogłębiła je we wszystkich Jego bezcennych właściwościach. Bogactwu ducha Zamoyskiego odpowiadała wspaniała jego oprawa cielesna. Cóż to za przepiękny był typ człowieka ! Rosła, świetnie zbudowana, barczysta i silna postać o żywości, młodzieńczości i sprężystości ruchów do ostatnich lat Jego życia niezrównanej! Twarz o regularnych, klasycznych niemal rysach, okolona majestatyczną brodą i bujną czupryną, a w niej lśniące przeczystą pogodą i wzniosłością ducha jasne, promienne oczy. Gdy patrzyło się na to arcydzieło natury, jakiem był ten człowiek, z radością przypływała myśl, że rasa polska, której był On wspaniałym wyrazem, na takie ukoronowania swego typu się zdobywa!
Dzisiaj spoczywa Władysław Zamoyski w grobie. Wielkie jednak dzieło Jego życia, dzieło Jego twórczej radości i mocy ducha trwa i rozwija się.
I gdy człowiek zwiedzający okolice Kórnika, na obszarach tych północnych równin polskich ujrzy szereg zakładów społecznych, wychowawczych i naukowych, powołanych do życia ideją Zakładów Kórnickich, a wędrowiec po południowych naszych wyżynnych kresach, zapuści się w głąb nieprzejrzanych lasów wysokogórskich, płaszczem przepysznej zieleni pokrywających zbocza Tatr i tworzących podstawę do zrealizowania w Tatrach idei Parku Narodowego — wspomni sobie z wdzięcznością i podziwem imię niepospolitego człowieka, który tym dziełom poświęcił swe wzniosłe życie !
Walery Goetel.
Zobacz także nasz artykuł o malarzu, który jako pierwszy lub jedne z pierwszych malował pejzaże Tatr. Jak Nepomucen Głowacki.
Przypisy i więcej o Włładysławie Zamoyskim
https://www.o-nauce.pl/?p=2439
Władysław hr. Zamoyski – Pan z Wielkopolski – władca Tatr > link
Trudne początki — Aktywność gospodarcza Władysława Zamoyskiego w pierwszych latach po nabyciu Zakopanego. autor Mirosław Kwieciński > link
Dziwny hrabia, czy niezwykły i wielki człowiek? > link
Władysław Zamoyski (1853–1924) > link
Henryk Sienkiewicz o licytacji dóbr zakopiańskich > link
Polsko-węgierski spór o Morskie Oko > link
Portrety rodu Zamoyskich. Władysławowi Zamoyskiemu zawdzięczamy Tatry i Zakopane > link
Encyklopedia Leśna, Władysław Zamoyski > link

Pingback: Jan Nepomucen Głowacki - pierwszy malarz nad Morskim Okiem - xc.info.pl